O MNIE...

Od wielu lat staram się realizować młodzieńcze marzenia. Emocje i adrenalina związane z jazdą dają mi ogromną frajdę. Poświęciłem wiele by zdobyć to co zdobyłem i nauczyć się to co umiem. Jednak przede mną jeszcze ogrom pracy i wierzę, że z moim uporem i determinacją zdobędę choćby ułamek z tego o czym marzę...

AKTUALNE OSIĄGNIĘCIA...

Po rajdzie Karkonoskim

Niestety podczas naszego startu w Rajdzie Karkonoskim prześladował nas notorycznie pech. Już podczas przygotowań do rajdu nie obyło się bez stresów i nerwów. Brak możliwości solidnych testów, gdyż przed rajdem przejechaliśmy zaledwie jakieś 15km. W obliczu mojej dwuletniej przerwy to absolutnie za mało. Nie mniej jednak uważam, że osobiście jeśli chodzi o moją jazdę nie był to jakiś wielki problem.

Problemem było jednak mało objeżdżone auto, w którym dopiero w czasie rajdu wyszło szydło z worka. Po przejechaniu tych kilkunastu kilometrów pierwsze co stwierdziłem, że urodziłem się w tym aucie. Fantastycznie się prowadzi, bardzo precyzyjnie i te auto jedzie tam gdzie ja sobie bym tego życzył. Zupełnie inna bajka w porównaniu z seatem, wręcz nieporównywalna. Tym autem można na prawdę piekielnie szybko podróżować. Niestety tym razem nie było nam to dane.

Ubolewam najbardziej nad faktem, że nie przejechałem ani jednego odcinka tempem jakie bym sobie życzył. Pierwszy odcinek pojechałem tak jak założyłem, a więc ucząc się opony. Muszę dodać, iż pierwszy raz w życiu jechałem w deszczu podczas rajdu. Stąd moje doświadczenie było na poziomie berka kucanego, a więc żadne. Dlatego chciałem spokojnie nauczyć się i zrozumieć oponę lecz tuż przed metą w wyniku błędu w opisie (z mojej winy) w zakręcie gdzie nie powinienem ciąć przyciąłem. Schowany tam korzeń wybił nas w powietrze wewnętrzną stroną i uszkodził nam nieco zawieszenie. Kielich podbiło na tyle mocno, że amortyzator odbił się na masce od wewnątrz. Straciliśmy geometrię i auto nie chciało skręcać w lewo. Niestety przed startem do kolejnego odcinka straciliśmy na domiar tego sprzęgło. Oznaczało to niechęć auta do ich zmiany, gdyż każda zmiana biegu graniczyła z cudem. Najgorsze były dohamowania, bo wielokrotnie ostre zakręty pokonywaliśmy na luzie, a to bardzo niebezpieczne. W zakręcie potrzebna jest moc, której nie mieliśmy bo nie było przełożenia z silnika na koła. Jechaliśmy ostrożnie i modliliśmy się by dojechać do serwisu jedynie. W taki oto sposób pokonaliśmy dwa odcinki. Po dojechaniu do strefy serwisowej mechanicy w mgnieniu oka naprawili usterki. Narzędzia niemal fruwały. W użyciu fruwał wielki młot bo należało doprowadzić do stanu pierwotnego kielich. Jeśli chodzi o sprzęgło to awaria wynikła z winy zawleczki, która nas opuściła. Dlatego pedał sprzęgła nie był połączony z pompą sprzęgła co uniemożliwiało zmiany biegów. Mechanicy w pocie czoła dosłownie w pocie czoła naprawili auto.

W pełni nadziei wyruszyliśmy na kolejną pętlę. Byłem pełen werwy i chęci odrabiania strat lecz rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej brutalniejsza. Na dojazdówce auto zgasło. Szybko ustaliliśmy, że coś nie tak z pompą paliwa, która nie pompowała. Po chwili odpaliło auto i wraz z Oktanem zrobiliśmy mały odcinek podczas dojazdówki, bo mieliśmy spóźnienie, więc pełna dzida do PKCu. Długo się nie nacieszyliśmy, bo za jakieś 2 km auto stanęło na amen. Gorycz, zał, smutek bardzo mnie przygnębiły. Miałem dość wszystkiego, bo ten start był bardzo ważny dla mnie. Niestety taki jest ten sport. Jeśli chodzi o warunki atmosferyczne to powiem, że byłem przerażony. Nie mniej jednak obecnie powiem tyle, że zakochałem się w jeździe po wodzie. Teraz będę oczekiwał właśnie takich warunków. Fantastyczna zabawa.

Jednak dla mnie największą wartością w kontekście tego startu są ludzie. Mianowicie grono wręcz rzesza przyjaciół pomagająca przy zarówno przygotowaniach jak i samym starcie. Zrobiliśmy wspólnie kawał wielkiej roboty. Ubolewam nie tyle za stratą pieniędzy lecz za stratą tej wielkiej pracy włożonej przez wielu ludzi, którzy zarywali noce, tracili swój czas tylko po to byśmy mogli wystartować. Jest mi zał i przykro, że nasze wspólne oczekiwania i nadzieje prysły w mgnieniu oka. Niestety los mnie nie oszczędza i ponownie dał mi w kość. Jednak nie narzekam, bo to jakich wspaniałych ludzi zjednoczyłem wokół swojej osoby jest dla mnie najważniejsze. Nasze grono znacznie się powiększyło i jestem głęboko przekonany, że z takimi ludźmi jestem w stanie daleko zajść. Wszystkim tym osobom chciałbym wyrazić swoją wdzięczność.

Tym razem nie było nam dane cieszyć się ani z jazdy ani z wyniku, ale wiem, że wspólnie nie jeden sukces przed nami. Potrzebujemy jeszcze odrobinę szczęścia. Jest jeszcze kilka błędów, które popełniliśmy lecz zdaję sobie z nich sprawę i postaramy się je wyeliminować. Skrupulatnie krok po kroku dopniemy swego lecz potrzeba rozsądnego podejścia i kilku zmian. Ten rajd to była kolejna lekcja pokory i tak należy go traktować. Wyciągnąć wnioski i nie powielać już nigdy tych błędów.
Nieskromnie powiem, że cieszę się ze swojej jazdy. Mam na myśli to, iż pomimo braku testów uporałem się z drobnymi błędami jakie kiedyś popełniałem głównie w torze jazdy. Poza tym zachowałem zimną głowę, bo po ogromnym głodzie szybkiej jazdy zachowałem spokój i tak jak sobie założyłem tak zrobiłem, a więc zarówno na tych nazwijmy je pseudo testach jak i rewelacyjnie zorganizowanym rajdzie stopniowo przyspieszałem ucząc się opony i auta. To dobry prognostyk na przyszłość. Wiem, że jesteśmy w stanie szybko podróżować i walczyć lecz tym razem nie było nam to dane. Nie załamuję się, przeciwnie.
Jeszcze raz chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do naszego startu. Ktoś kiedyś powiedział, że wiecznie komuś dziękuję, ale taki już jestem. Dla mnie to niesamowite, że aż tylu ludzi jest za mną. Już wiele lat staram się o starty, więc pomoc nawet najmniejsza lub choćby dobre słowo dla mnie jest piekielnie ważne. To daje kopa do dalszej walki!

Nasz start nie był by możliwy bez naszych sponsorów:
Ideal House, The Brazen Head, Foggy Dew, Trolmech, Volmax, Ecu-Tech, BiGsystem, Róza wiatrów-Sobieszów, Tornar Polska, Opony Nowak, WD Evolution, Bartex. Bardzo dziękuję za wsparcie i nieskromnie dodam, że liczę na jeszcze. Kibicom dziękuję za absolutnie zjawiskowy doping. Jeszcze wszystko przed nami!!!

Co o tym myślisz ?

8 Wypowiedzi do “Po rajdzie Karkonoskim”

  1. Rafał:

    Pablo, głowa do góry!!
    Najważniejsze, że udało się wystartować, a i takie doświadczenia są niezbędne do tworzenia prawdziwej kariery! Trzymamy kciuki!

  2. Ola:

    Pawełku,juz niedługo kolejny rajd, damy rade, i “Hania” tez pokaże swoja moc. Czekam na kolejny start.

  3. Juli =):

    Oh Ah Eh wiesz, że dziękować nie musisz :D . Jak na mój pierwszy raz tam bardzo mi się podobało xD i jak Ci jużto mówiłam 100 razy i bedę powtarzać nawet 239 że bezie dobrze i w końcu dopniesz swego :D buziaki i pozdrowionka ;)

  4. kazik:

    Nic się nie stało. Choroby wieku dziecięcego dla fury w końcu miną. Niestety nie było czasu na testy żeby “dotrzeć” auto. Ja i tak się cieszę, że Chudy znowu wystartował i czekam niecierpliwie na kolejny rajd :)

  5. oktan:

    Chudy było dobrze, a że autko gdzieś tam zaszwankowało – zdarza się tym bardziej że był to jego pierwszy rajd. Będą się jeszcze Chudego bali na odcinkach;)

  6. slick:

    Ja tam jestem i tak z Ciebie dumny, szkoda mi tylko, że nie pojeździłeś… A jeśli chodzi o samochód to pamiętaj, że auta WRC i F1 za grube sumy tez się psują, taki jest motorsport. Wszystko przed nami…

  7. swiety1964:

    będzie dobrze, na lausitz w październiku się odkujesz.
    pozdrawiam
    świety

  8. trollmech:

    …nie ma co się przejmować, najważniejsza jest sama możliwość startu i tak jak wielokrotnie to zaznaczyłeś, ludzie którzy pomagali by ten start się odbył, pozdrawiam i życzę wielu sukcesów…

ARCHIWUM

LINKI

SPONSORZY


26 Rajd Karkonoski Paweł Chudzinski/Oktawian Sokołowski