O MNIE...

Od wielu lat staram się realizować młodzieńcze marzenia. Emocje i adrenalina związane z jazdą dają mi ogromną frajdę. Poświęciłem wiele by zdobyć to co zdobyłem i nauczyć się to co umiem. Jednak przede mną jeszcze ogrom pracy i wierzę, że z moim uporem i determinacją zdobędę choćby ułamek z tego o czym marzę...

AKTUALNE OSIĄGNIĘCIA...

After Rajdzie Świdnickim Krause

Rajd Świdnicki już za nami. Wiele długich lat czekałem na ten rajd i udało się w końcu w nim wystartować. Poza drobnymi rzeczami przygotowania przed rajdem przebiegały nad wyraz spokojnie. Udało się wszystko pozapinać na spokojnie, a to w naszym przypadku zawsze było problemem. Niezmiernie się cieszę, że udało się osiągnąć etap, w którym mogę się koncentrować stricte nad samą jazdą, a nie wszystkim dookoła. Ogromna zasługa spoczywa po stronie bardzo licznej grupy Przyjaciół którzy zawsze służą pomocną dłonią. Dzięki Wam jesteśmy w stanie zdobywać najwyższe laury i wiem, że zdobędziemy. Tym razem jednak nie było to nam dane z uwagi na problem z Hania, a dokładniej mówiąc z Vtec-iem. Niestety zmienne fazy rozrządu, które są w konstrukcji silnika Hani piekielnie ważnym elementem nie funkcjonowały i auto pozbyło się ogromnej części mocy. Na wszystkich podjazdach nie byliśmy w stanie jechać szybko. Największą prędkością na podjazdach była wartość 120km/h co absolutnie jest nie do przyjęcia. Myślę, że taka prędkość choćby w Polonezie była by spokojnie do osiągania. Niestety przekładało się to na uzyskiwane czasy, które mnie niemal doprowadzały do białej gorączki. Sobotni etap opiewający właśnie w sporą liczbę podjazdów dla nas był katastrofalny. Po powrocie do hotelu oznajmiłem wszystkim, że rezygnuję ze startu w kolejnym dniu, bo nie dopuszczam faktu aby nas wyprzedzały jakieś Pikaczenta. Dla mnie to było nie do przyjęcia, ponieważ ja zawszę staram się walczyć o najwyższe lokaty. Natomiast w niniejszej sytuacji byłem absolutnie bezradny. Robiłem co mogłem aby opóźniać hamowania, na odważnych fragmentach nie odpuszczać jednak to kompletnie nie pomagało. Chciałem podziękować wszystkim, którzy szybko wyprostowali mnie i zmotywowali do startu drugiego dnia. Mimo niemocy podczas jazdy drugiego dnia czerpałem większe emocje z uwagi na bardziej szybką trasę, na której było sporo spadań i fragmentów wymagających zimnej krwi.

Pomimo, że uzyskiwane rezultaty nie zachwycały ja byłem w miarę zadowolony, bo robiłem co mogłem. Wszędzie gdzie tylko moc nie odgrywała kluczowej roli jechaliśmy wszystko co można było. Osobiście mam sobie niewiele do zarzucenia jeśli chodzi o moją postawę. Choć zapewne nie jestem i nigdy nie będę do końca spełniony, bo ja zawsze mam niedosyt. Taki mam charakter, że zawsze czuję, że mogłem szybciej i lepiej. Nigdy nie jestem do końca usatysfakcjonowany, bo wiem, że zawsze można było lepiej. Po każdym rajdzie mam wewnętrzny niepokój, bo sam sobie zarzucam, że nie zrobiłem wszystkiego co mogłem w 100%. Jednak taki już jestem i tego nie zmienię. Jednak starałem się robić wszystko co mogłem choć to niewiele pomogło. Wiem, że mając choćby Vteca byli byśmy w stanie podpinać się w walkę. Zapewne o wygraniu nie było by mowy, bo jednak seryjnym autem nie da się wiele wywalczyć. Nie mniej jednak wiem i czuję, że potrafię i mogę coś zrobić w tym sporcie lecz ku temu potrzebujemy dozbroić Hanię i naprawić Vteca. Usiłowaliśmy naprawić brakujące ogniwo i przy okazji dziękuję Bartkowi Grzybkowi za pożyczenie sensorów Vteca pomimo, że jednak to nie one były przyczyną awarii, której niestety nie wyeliminowaliśmy.

Ubolewam nad wypadkiem jaki wydarzył się na trasie rajdu, po którym rajd został przerwany. Niestety sport, który tak kochamy czasem może doprowadzić do ogromnej tragedii. Współczuję rodzinie, znajomym za powodu tak okropnej tragedii. Mnie osobiście pomimo, że nie znałem Sylwka ta sytuacja bardzo przygnębiła i zmartwiła. Zawsze bardzo emocjonalnie podchodzę do tego typu wypadków, które następnie przeżywam. Sylwek z pewnością dołączył do innych wielkich tego sportu i razem jeżdżą w niebiosach! Sylwek spoczywaj w pokoju!!!

Wracając do naszego startu chciałbym przy okazji podziękować i złożyć głęboki ukłon wszystkim którzy przyczynili się do naszego startu jak i progresu. Chylę czoła przed Wami. Jestem przekonany, że wspólnie możemy wiele. Z takimi ludźmi nie sposób nie zdobywać szczytów. Nieskromnie liczę na jeszcze. Jesteście fantastycznymi ludźmi, ja Was po prostu uwielbiam, dajecie mi ogromnego kopa do dalszej pracy. Jesteście wodą na młyn dla mnie! Wiem, że to tylko słowa, ale znacie mnie doskonale i wiecie, że za tymi słowami kryje się szczerość i wdzięczność. Dla takiej ekipy i takiego Team Spiritu pojęcie defetyzmu nie istnieje. Myślę, że wielu może nam zazdrościć tak fantastycznej atmosfery. Pozostało trzymać kciuki za kolejny start, a ja osobiście wyciągam kolejne lekcje i wnioski. Ogromne podziękowania kieruję dla całego Teamu tj.Oktanowi, Hipkom, Śpioszkowi i Komandosowi, Witkowi, Magdzie oraz wszystkich którzy przyczynili się do naszego startu, a nie skromnie mogę stwierdzić, że jest to bardzo liczna ekipa. Wiem, że wkładacie w to serce, a to dla mnie jest największą wymierną korzyścią mojej walki. Rajdy tworzą ludzie, a wszystko inne jest tylko dodatkiem. Cieszę się, że nasze grono się powiększa z rajdu na rajd i wierzę, że wspólnie zbudujemy coś wielkiego.

Chciałbym również podziękować naszym sponsorom za wsparcie, bo bez nich było by nam zdecydowanie trudniej. Dlatego też Trollmech (twojenaszywki.pl), Volmax, WD Evolution, Millers Oils, Auto Punkt, BiGsystem, Willa Róża Wiatrów oraz wszystkich niewymienionych. Dziękujemy i liczymy na więcej.

Jeszcze o nas usłyszą!!!

Co o tym myślisz ?

Jedna wypowiedz do “After Rajdzie Świdnickim Krause”

  1. Kris:

    Byłem, widziałem. Było prędko, na zjazdach szliście jak dziki. Tam było grubo. Doprowadź auto do ładu, a iskry będą szły :)

ARCHIWUM

LINKI

SPONSORZY


26 Rajd Karkonoski Paweł Chudzinski/Oktawian Sokołowski