O MNIE...

Od wielu lat staram się realizować młodzieńcze marzenia. Emocje i adrenalina związane z jazdą dają mi ogromną frajdę. Poświęciłem wiele by zdobyć to co zdobyłem i nauczyć się to co umiem. Jednak przede mną jeszcze ogrom pracy i wierzę, że z moim uporem i determinacją zdobędę choćby ułamek z tego o czym marzę...

AKTUALNE OSIĄGNIĘCIA...

Po Rajdzie Karkonoskim

Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się w jakikolwiek sposób do naszego startu. Wiele osób pracowało na to i jestem Wam bardzo wdzięczny. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale osiągniemy cel, wspólny cel! Powoli otwierają się różne furtki i miejmy nadzieję, że po wieloletnich walkach i męczarniach uda się w końcu osiągnąć to na co czekam od dziecka. Wiem co jeszcze wymaga poprawy, nauki i dopracowania. Najważniejsze, że nie jestem z tym sam, gdyż jest nas wielu i grono się powiększa. Teraz doszedł Mario od Gierola i jest mi niezwykle przyjemnie, że taka ważna dla mnie osoba zechciała pomagać mojej skromnej osobie. To On zabronił mi skakać, więc się posłuchałem jak wyroczni. Wszystkim Wam dziękuję. Muszę sporo popracować nad asfaltami, które nie są moją mocną stroną. Trzymajcie kciuki abyśmy zebrali budżet na kolejny start. Na tym rajdzie było cudownie jechać widząc tyle rąk w górze. Niesamowite uczucie. Dlatego wiem, że warto iść do przodu…

Cieszę się, że na szybkich niebezpiecznych fragmentach dorównywaliśmy konkurencji. Tam robiliśmy fajne czasy nawet jadąc seryjnym autem. Jednak nie popadam w samozachwyt bo wiele jednak błędów popełniłem zwłaszcza w wolnych zakrętach. Na pięciu zakrętach tych najwolniejszych zrobiłem pośmiewisko z siebie, bo pojechałem jak dziecko. No cóż bez treningów nie da się pojechać 100% perfekcyjnie. Dlatego też stanę na głowie, aby wygospodarować czas przed kolejnym startem i pojeździć troszkę. Poprawy wymaga tor jazdy i kilka innych szczegółów. Nie mniej jednak wiem i jestem tego świadomy. Trzeba się wziąć do roboty i nie narzekać. Na rajdzie mieliśmy kilka bardzo gorących momentów, jednak szczęśliwie wyszliśmy obronną ręką z opresji. Brawa należą się Oktanowi, ma chłop jaja. Wielka pracę wykonał Zwierzu z elektryką, Mario z przygotowaniem auta i załatwieniem wielu rzeczy, chłopaki na serwisie-Pan Tata Hipek, Hipek, Śpioszek i Komandos. Wszystko to zadziało jak w zegarku. W końcu mamy etap, gdzie można myśleć o jeździe, bo wszystko było dopracowane niemal perfekcyjnie.

Drugiego dnia na pierwszej pętli mieliśmy problem z 2ką i 3ką, ale na serwisie chłopaki podciągnęli sprzęgło i jak ręką odjął. Na pierwszym przejeździe OS Nielestno na szybkim przejeździe przez podbijający mostek w zakręcie wiedziałem, że jest za szybko, więc się przytuliłem do wewnątrz zakrętu i odstrzeliliśmy o barierę mostku lusterko. Na szczęście poza rozbitym szkłem auto nie ucierpiało. Świetny rajd, świetna organizacja i wielkie emocje z jazdy. Zjechaliśmy dwa komplety klocków przednich i kilka slicków do zera. Poza tym po pierwszym dniu tylna prawa opona się rozleciała (wewnętrzne zbrojenie).

Podziękowania dla Madzi za ogromną pomoc. Kochanie jesteś niesamowita! Wielki wkład miał także tradycyjnie Witek. Do tego wielu Przyjaciół i zaprzyjaźnionych firm. Dziękuję Wam za to, że uwierzyliście we mnie i nadal wierzycie. Musimy dozbroić Hanie chcąc myśleć o wynikach. Biorąc pod uwagę mój permanentny brak czasu na treningi muszę mieć choćby zbliżone do konkurencji auto. Ja tradycyjnie mam wielki niedosyt, ale taki już jestem. Na mecie zamiast się cieszyć ja siedziałem zdołowany. Nie potrafię przegrywać i muszę Hanke dozbroić, bo bez tego nie jestem w stanie walczyć z najszybszymi i wcale nie jest tak, że złej baletnicy … To już jest za duży przełom techniczny w autach rajdowych. Jeśli nie masz czegoś u siebie to bądź pewny, że inni to mają. Pewnie można podjąć ryzyko i iść na 120%, ale niejednokrotnie takie ryzyko podjęliśmy i skutek był mizerny mimo wszystko. Potrzebujemy wsparcia sponsorów, bo bez tego ciężko cokolwiek osiągnąć, a mnie nie stać na dojeżdżanie do mety tylko. Musimy wygrywać i to jest absolutny priorytet!  Jeszcze przyjdzie czas kiedy będziemy mogli się cieszyć z wyników. Na tym rajdzie mimo wszystko nie muszę się wstydzić, bo porównywałem czasy nawet z RSMP i było na prawdę przyzwoicie. Objeżdżaliśmy dużo lepiej przygotowane auta i regularnie startujących zawodników. Wielu z nich ma na koncie wiele pełnych sezonów do tego regularny kontakt z rajdówką i częste treningi przeciwnie do mnie. Dlatego też optymistycznie mogę spoglądać w przyszłość bo wiem, że możemy szybko jechać. Poprawić braki sprzętowe i mojej formy i możemy rywalizować o wysokie pozycje. Jednak mimo wszystko daleko mi osobiście do euforii. Słowami końca jeszcze raz dziękuję za doping, pomoc i wiarę!

Wielkie wyrazy wdzięczności kierujemy także do naszych Sponsorów: Spiż, Diavolo Pizza Bar, Kopary.com-Wysoczański, Bartex, Trollmech, WDEvolution, Oleje Petronas, Tomala Pomoc Drogowa, MS Hipoteki, BiGsystem oraz Willa Róża Wiatrów.

Co o tym myślisz ?

2 Wypowiedzi do “Po Rajdzie Karkonoskim”

  1. Marcin Raczyński:

    @Oktan – nikt :) jesteśmy na równi z kibicami Petera Solberga :) tak więc pierwsza liga kibicowania rajdowego :)

  2. Oktan:

    No to co – mój komentarz pierwszy (zawsze lubię być pierwszy;)

    Chudy – jak tylko uda się Hankę nieco doinwestować będą się jeszcze nas bali trasie! Oj napsujemy im sporo krwi;)!

    Dzięki wszystkim za wspaniałą atmosferę! Kto inny może się pochwalić takim dopingiem:)?

ARCHIWUM

LINKI

SPONSORZY


26 Rajd Karkonoski Paweł Chudzinski/Oktawian Sokołowski