O MNIE...

Od wielu lat staram się realizować młodzieńcze marzenia. Emocje i adrenalina związane z jazdą dają mi ogromną frajdę. Poświęciłem wiele by zdobyć to co zdobyłem i nauczyć się to co umiem. Jednak przede mną jeszcze ogrom pracy i wierzę, że z moim uporem i determinacją zdobędę choćby ułamek z tego o czym marzę...

AKTUALNE OSIĄGNIĘCIA...

Po Rajdzie Dolnośląskim

W rajdzie Dolnośląskim startowałem przed dziesięciu laty jako pilot. Na samą myśl, że będę po tylu latach sam mógł startować jako kierowca na tych trasach pojawiał mi się wielki banan na twarzy. Bardzo nostalgicznie podchodzę do każdego rajdu, ponieważ wiele lat temu albo startowałem na nich jako pilot, albo po prostu kibicowałem. Do tegorocznego startu w tym rajdzie podejście miałem proste, a więc osiągnąć metę. Poprzedni Rajd Karkonoski wyleczył mnie z przekonania, iż obecną wersją mojego auta można walczyć o najwyższe pozycje. Celem tegorocznym jest zdobycie licencji do RSMP, jednak należy zjawić się na mecie w sześciu rajdach. Obecnie wydaje mi się, że jednak była to błędna droga, teraz sądzę, iż lepszym wyjściem było by wzmocnienie auta i dopiero wówczas wystartować. Głównym mankamentem seryjnego auta jest skrzynia, która strasznie je ogranicza. Nawet nie tyle moc choć i tej mamy o 40-60KM mniej niż konkurencja w bliźniaczych autach. Skrzynia jest numerem jeden w hierarchii, ponieważ brak szpery i długie przełożenie strasznie dusi nawet tą seryjną moc. W tej skrzyni właściwie nie używa się biegów 5 i 6. Jedynie kilka razy udało mi się skorzystać z 5ki, ale jedynie chwilowo, a gdzie jeszcze 6ka? No, ale nie ma co narzekać. Wiem doskonale nad czym należy pracować w odniesieniu do auta i od czego zacząć. Nie mniej jednak tegoroczne starty były fajną i dużą szkołą, bo otworzyły mi oczy na wiele rzeczy.

Niestety to był kolejny rajd bez jakichkolwiek treningów. Wiem, że tak się nie da zbudować wyniku.  W wielu momentach czułem, że można jechać jeszcze szybciej, ale nie czułem pewności i spójności z autem. Pomijam Dolnośląski, bo na nim z góry założeniem byłą meta. Wciąż wiele do życzenia pozostawia tor jazdy oraz kilka innych drobniejszych szczegółów, nad którymi muszę popracować. Jednak tego już w samej głowie nie poprawię ani grając na Playstation. To trzeba wypracować w bojowych warunkach. Auto również pozostawia wiele do życzenia lecz nie chcę się wdawać w szczegóły techniczne, ale wierzcie mi na słowo, że seryjne auto w porównaniu do mocno ingerowanych aut konkurencji jest jak walka z wiatrakami. Samym przełożeniem skrzyni dostajesz od 0,5s do 1s na kilometrze, zatem na 15km masz w zależności od odcinka nawet 15s gorsze osiągi, a gdzie do tego brak szpery, mniejsza moc itp?


Wracając do rajdu pierwszy dzień to już na pierwszym odcinku chwila grozy. Na pierwszym mocnym dohamowaniu lądujemy w rowie, z którego błyskawicznie się wygrzebaliśmy. Kolejne hamowanie i okazuje się, że nie mam czym hamować bo pedału hamulca nawet nie mogłem ruszyć, ba wręcz go kopałem z całej siły lecz ani drgnął, a co za tym idzie auto nie raczyło zwolnić. Po kilku kilometrach motor sam stanął i nie dał się odpalić. Okazało się, że urwały się obie łapy silnika i motor niemal wywrócił się na plecy. Musieliśmy skapitulować. Być może to było przyczyną naszego niefortunnego hamowania, bo auto zachowało się bardzo niestabilnie, gdyż po śladach widać, że zadziałała jedna strona auta jedynie. Mnie męczył cały dzień ten incydent i późnym wieczorem pojechaliśmy tam z latarkami zobaczyć ślady. Faktycznie była to jakaś awaria hamulców, której do końca nie rozumiem.

Udało się zreanimować auto i przystąpiliśmy do drugiego dnia rajdu, a więc kolejnej rundy. Już w połowie pierwszego odcinka czułem, że hamulec strasznie puchnie tzn. od temperatury traci swoją skuteczność. Musiałem bardzo go szanować by nie zagotować go. Na przodzie był po raz pierwszy w moim życiu klocek 2500, a więc średni, a zawsze używam najtwardszego. W tym aucie musi być tylko i wyłącznie najtwardszy klocek jeśli chodzi o asfalty. Kolejna lekcja.


Ukończyliśmy dzień co się okazało na trzecim miejscu w klasie. Z 18 aut na starcie w klasie dojechało zaledwie 8. To świadczy jak trudny był to rajd. Dla mnie to nie jest wynik, który mnie ogromnie cieszy. Miło dostać puchar za wytrwałość bo tak to traktuję. Dodam, że nowa poduszka silnika rozleciała się już na pierwszych odcinkach i po każdym OSie wiązaliśmy łapę do karoserii trytytkami, drutami a gdy wszystko się skończyło, bo co odcinek wszystko się urywało skręciliśmy to na smycze do kluczy. Na domiar tego na 2km przed metą ostatniego odcinka auto przerywało i nie chciało jechać, więc ukończyliśmy go na światłach awaryjnych. To cud, że ukończyliśmy.
To była solidna lekcja, z której wyciągam naukę. Zanim wystartuję w kolejnym rajdzie doprowadzę do tego bym miał pod nogą auto konkurencyjne z solidną skrzynią biegów. Wszystkie mankamenty typu poduszki pod silnikiem i inne musimy poprawić. Bardzo chciałbym podziękować wszystkim którzy pomogli przy naszym starcie. Madzi za to wszystko co zrobiła i robi. Kochanie chylę czoła! Mechanikom za serwis, Hipkowi za załatwienie noclegów, Mariowi z Bartexu, Bartkowi z Auto Punktu, Oktanowi za tradycyjnie fachową pracę oraz naszym Sponsorom tj. Pizzeri Diavolo, Bartex Q-serwis, BiGsystem oraz Petronas. Dziękuję !!!

Co o tym myślisz ?

2 Wypowiedzi do “Po Rajdzie Dolnośląskim”

  1. fan:

    Chudy musisz mieć solidny wóz, a wiem co będzie się działo! Potrenujesz i będziemy się ciszyć nie jednym sukcesem. Trzymam kciuki! Chudy GO!

  2. Oktan:

    Chudy ważne, że do przodu:) Cały czas jest progres! A że finanse nie zawsze dopisują to … sponsora generalnego nam trzeba! Wierzę, że się uda!

ARCHIWUM

LINKI

SPONSORZY


26 Rajd Karkonoski Paweł Chudzinski/Oktawian Sokołowski