<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Paweł Chudziński - Oficjalna Strona &#187; Rajdy</title>
	<atom:link href="http://chudzinski.eu/category/rajdy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://chudzinski.eu</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 25 Sep 2011 16:40:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.4</generator>
		<item>
		<title>Po rajdzie Dolnośląskim</title>
		<link>http://chudzinski.eu/2011/09/25/po-rajdzie-dolnoslaskim/</link>
		<comments>http://chudzinski.eu/2011/09/25/po-rajdzie-dolnoslaskim/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Sep 2011 15:57:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>chudy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rajdy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chudzinski.eu/?p=246</guid>
		<description><![CDATA[W rajdzie Dolnośląskim startowałem przed dziesięciu laty jako pilot. Na samą myśl, że będę po tylu latach sam mógł startować jako kierowca na tych trasach pojawiał mi się wielki banan na twarzy. Bardzo nostalgicznie podchodzę do każdego rajdu, ponieważ wiele lat temu albo startowałem na nich jako pilot, albo po prostu kibicowałem. Do tegorocznego startu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2011/09/1106_0443.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-247" title="1106_0443" src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2011/09/1106_0443.jpg" alt="" width="130" height="83" /></a>W rajdzie Dolnośląskim startowałem przed dziesięciu laty jako pilot. Na samą myśl, że będę po tylu latach sam mógł startować jako kierowca na tych trasach pojawiał mi się wielki banan na twarzy. Bardzo nostalgicznie podchodzę do każdego rajdu, ponieważ wiele lat temu albo startowałem na nich jako pilot, albo po prostu kibicowałem. Do tegorocznego startu w tym rajdzie podejście miałem proste, a więc osiągnąć metę. Poprzedni Rajd Karkonoski wyleczył mnie z przekonania, iż obecną wersją mojego auta można walczyć o najwyższe pozycje. Celem tegorocznym jest zdobycie licencji do RSMP, jednak należy zjawić się na mecie w sześciu rajdach.<span id="more-246"></span> Obecnie wydaje mi się, że jednak była to błędna droga, teraz sądzę, iż lepszym wyjściem było by wzmocnienie auta i dopiero wówczas wystartować. Głównym mankamentem seryjnego auta jest skrzynia, która strasznie je ogranicza. Nawet nie tyle moc choć i tej mamy o 40-60KM mniej niż konkurencja w bliźniaczych autach. Skrzynia jest numerem jeden w hierarchii, ponieważ brak szpery i długie przełożenie strasznie dusi nawet tą seryjną moc. W tej skrzyni właściwie nie używa się biegów 5 i 6. Jedynie kilka razy udało mi się skorzystać z 5ki, ale jedynie chwilowo, a gdzie jeszcze 6ka? No, ale nie ma co narzekać. Wiem doskonale nad czym należy pracować w odniesieniu do auta i od czego zacząć. Nie mniej jednak tegoroczne starty były fajną i dużą szkołą, bo otworzyły mi oczy na wiele rzeczy.</p>
<p>Niestety to był kolejny rajd bez jakichkolwiek treningów. Wiem, że tak się nie da zbudować wyniku.  W wielu momentach czułem, że można jechać jeszcze szybciej, ale nie czułem pewności i spójności z autem. Pomijam Dolnośląski, bo na nim z góry założeniem byłą meta. Wciąż wiele do życzenia pozostawia tor jazdy oraz kilka innych drobniejszych szczegółów, nad którymi muszę popracować. Jednak tego już w samej głowie nie poprawię ani grając na Playstation. To trzeba wypracować w bojowych warunkach. Auto również pozostawia wiele do życzenia lecz nie chcę się wdawać w szczegóły techniczne, ale wierzcie mi na słowo, że seryjne auto w porównaniu do mocno ingerowanych aut konkurencji jest jak walka z wiatrakami. Samym przełożeniem skrzyni dostajesz od 0,5s do 1s na kilometrze, zatem na 15km masz w zależności od odcinka nawet 15s gorsze osiągi, a gdzie do tego brak szpery, mniejsza moc itp?</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-248" title="img0032" src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2011/09/img0032.jpg" alt="" width="420" height="257" /><br />
Wracając do rajdu pierwszy dzień to już na pierwszym odcinku chwila grozy. Na pierwszym mocnym dohamowaniu lądujemy w rowie, z którego błyskawicznie się wygrzebaliśmy. Kolejne hamowanie i okazuje się, że nie mam czym hamować bo pedału hamulca nawet nie mogłem ruszyć, ba wręcz go kopałem z całej siły lecz ani drgnął, a co za tym idzie auto nie raczyło zwolnić. Po kilku kilometrach motor sam stanął i nie dał się odpalić. Okazało się, że urwały się obie łapy silnika i motor niemal wywrócił się na plecy. Musieliśmy skapitulować. Być może to było przyczyną naszego niefortunnego hamowania, bo auto zachowało się bardzo niestabilnie, gdyż po śladach widać, że zadziałała jedna strona auta jedynie. Mnie męczył cały dzień ten incydent i późnym wieczorem pojechaliśmy tam z latarkami zobaczyć ślady. Faktycznie była to jakaś awaria hamulców, której do końca nie rozumiem.</p>
<p>Udało się zreanimować auto i przystąpiliśmy do drugiego dnia rajdu, a więc kolejnej rundy. Już w połowie pierwszego odcinka czułem, że hamulec strasznie puchnie tzn. od temperatury traci swoją skuteczność. Musiałem bardzo go szanować by nie zagotować go. Na przodzie był po raz pierwszy w moim życiu klocek 2500, a więc średni, a zawsze używam najtwardszego. W tym aucie musi być tylko i wyłącznie najtwardszy klocek jeśli chodzi o asfalty. Kolejna lekcja.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-249" title="1106_0670" src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2011/09/1106_0670.jpg" alt="" width="420" height="279" /><br />
Ukończyliśmy dzień co się okazało na trzecim miejscu w klasie. Z 18 aut na starcie w klasie dojechało zaledwie 8. To świadczy jak trudny był to rajd. Dla mnie to nie jest wynik, który mnie ogromnie cieszy. Miło dostać puchar za wytrwałość bo tak to traktuję. Dodam, że nowa poduszka silnika rozleciała się już na pierwszych odcinkach i po każdym OSie wiązaliśmy łapę do karoserii trytytkami, drutami a gdy wszystko się skończyło, bo co odcinek wszystko się urywało skręciliśmy to na smycze do kluczy. Na domiar tego na 2km przed metą ostatniego odcinka auto przerywało i nie chciało jechać, więc ukończyliśmy go na światłach awaryjnych. To cud, że ukończyliśmy.<br />
To była solidna lekcja, z której wyciągam naukę. Zanim wystartuję w kolejnym rajdzie doprowadzę do tego bym miał pod nogą auto konkurencyjne z solidną skrzynią biegów. Wszystkie mankamenty typu poduszki pod silnikiem i inne musimy poprawić. Bardzo chciałbym podziękować wszystkim którzy pomogli przy naszym starcie. Madzi za to wszystko co zrobiła i robi. Kochanie chylę czoła! Mechanikom za serwis, Hipkowi za załatwienie noclegów, Mariowi z Bartexu, Bartkowi z Auto Punktu, Oktanowi za tradycyjnie fachową pracę oraz naszym Sponsorom tj. Pizzeri Diavolo, Bartex Q-serwis, BiGsystem oraz Petronas. Dziękuję !!!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chudzinski.eu/2011/09/25/po-rajdzie-dolnoslaskim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po rajdzie Karkonoskim</title>
		<link>http://chudzinski.eu/2011/06/18/po-rajdzie-karkonoskim-3/</link>
		<comments>http://chudzinski.eu/2011/06/18/po-rajdzie-karkonoskim-3/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Jun 2011 19:52:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>chudy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rajdy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chudzinski.eu/?p=228</guid>
		<description><![CDATA[Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się w jakikolwiek sposób do naszego startu. Wiele osób pracowało na to i jestem Wam bardzo wdzięczny. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale osiągniemy cel, wspólny cel! Powoli otwierają się różne furtki i miejmy nadzieję, że po wieloletnich walkach i męczarniach uda się w końcu osiągnąć to na co czekam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2011/06/jump.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-229" title="jump" src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2011/06/jump.jpg" alt="" width="130" height="83" /></a>Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się w jakikolwiek sposób do naszego startu. Wiele osób pracowało na to i jestem Wam bardzo wdzięczny. Jeszcze sporo pracy przed nami, ale osiągniemy cel, wspólny cel! Powoli otwierają się różne furtki i miejmy nadzieję, że po wieloletnich walkach i męczarniach uda się w końcu osiągnąć to na co czekam od dziecka. Wiem co jeszcze wymaga poprawy, nauki i dopracowania. Najważniejsze, że nie jestem z tym sam, gdyż jest nas wielu i grono się powiększa. <span id="more-228"></span>Teraz doszedł Mario od Gierola i jest mi niezwykle przyjemnie, że taka ważna dla mnie osoba zechciała pomagać mojej skromnej osobie. To On zabronił mi skakać, więc się posłuchałem jak wyroczni. Wszystkim Wam dziękuję. Muszę sporo popracować nad asfaltami, które nie są moją mocną stroną. Trzymajcie kciuki abyśmy zebrali budżet na kolejny start. Na tym rajdzie było cudownie jechać widząc tyle rąk w górze. Niesamowite uczucie. Dlatego wiem, że warto iść do przodu&#8230;<br />
<img class="aligncenter size-full wp-image-230" title="jumpa" src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2011/06/jumpa.jpg" alt="" width="420" height="268" /></p>
<p>Cieszę się, że na szybkich niebezpiecznych fragmentach dorównywaliśmy konkurencji. Tam robiliśmy fajne czasy nawet jadąc seryjnym autem. Jednak nie popadam w samozachwyt bo wiele jednak błędów popełniłem zwłaszcza w wolnych zakrętach. Na pięciu zakrętach tych najwolniejszych zrobiłem pośmiewisko z siebie, bo pojechałem jak dziecko. No cóż bez treningów nie da się pojechać 100%  perfekcyjnie. Dlatego też stanę na głowie, aby wygospodarować czas przed kolejnym startem i pojeździć troszkę. Poprawy wymaga tor jazdy i kilka innych szczegółów. Nie mniej jednak wiem i jestem tego świadomy. Trzeba się wziąć do roboty i nie narzekać. Na rajdzie mieliśmy kilka bardzo gorących momentów, jednak szczęśliwie wyszliśmy obronną ręką z opresji. Brawa należą się Oktanowi, ma chłop jaja. Wielka pracę wykonał Zwierzu z elektryką, Mario z przygotowaniem auta i załatwieniem wielu rzeczy, chłopaki na serwisie-Pan Tata Hipek, Hipek, Śpioszek i Komandos. Wszystko to zadziało jak w zegarku. W końcu mamy etap, gdzie można myśleć o jeździe, bo wszystko było dopracowane niemal perfekcyjnie.</p>
<p>Drugiego dnia na pierwszej pętli mieliśmy problem z 2ką i 3ką, ale na serwisie chłopaki podciągnęli sprzęgło i jak ręką odjął. Na pierwszym przejeździe OS Nielestno na szybkim przejeździe przez podbijający mostek w zakręcie wiedziałem, że jest za szybko, więc się przytuliłem do wewnątrz zakrętu i odstrzeliliśmy o barierę mostku lusterko. Na szczęście poza rozbitym szkłem auto nie ucierpiało. Świetny rajd, świetna organizacja i wielkie emocje z jazdy. Zjechaliśmy dwa komplety klocków przednich i kilka slicków do zera. Poza tym po pierwszym dniu tylna prawa opona się rozleciała (wewnętrzne zbrojenie).</p>
<p>Podziękowania dla Madzi za ogromną pomoc. Kochanie jesteś niesamowita! Wielki wkład miał także tradycyjnie Witek. Do tego wielu Przyjaciół i zaprzyjaźnionych firm. Dziękuję Wam za to, że uwierzyliście we mnie i nadal wierzycie. Musimy dozbroić Hanie chcąc myśleć o wynikach. Biorąc pod uwagę mój permanentny brak czasu na treningi muszę mieć choćby zbliżone do konkurencji auto. Ja tradycyjnie mam wielki niedosyt, ale taki już jestem. Na mecie zamiast się cieszyć ja siedziałem zdołowany. Nie potrafię przegrywać i muszę Hanke dozbroić, bo bez tego nie jestem w stanie walczyć z najszybszymi i wcale nie jest tak, że złej baletnicy &#8230; To już jest za duży przełom techniczny w autach rajdowych. Jeśli nie masz czegoś u siebie to bądź pewny, że inni to mają. Pewnie można podjąć ryzyko i iść na 120%, ale niejednokrotnie takie ryzyko podjęliśmy i skutek był mizerny mimo wszystko. Potrzebujemy wsparcia sponsorów, bo bez tego ciężko cokolwiek osiągnąć, a mnie nie stać na dojeżdżanie do mety tylko. Musimy wygrywać i to jest absolutny priorytet!  Jeszcze przyjdzie czas kiedy będziemy mogli się cieszyć z wyników. Na tym rajdzie mimo wszystko nie muszę się wstydzić, bo porównywałem czasy nawet z RSMP i było na prawdę przyzwoicie. Objeżdżaliśmy dużo lepiej przygotowane auta i regularnie startujących zawodników. Wielu z nich ma na koncie wiele pełnych sezonów do tego regularny kontakt z rajdówką i częste treningi przeciwnie do mnie. Dlatego też optymistycznie mogę spoglądać w przyszłość bo wiem, że możemy szybko jechać. Poprawić braki sprzętowe i mojej formy i możemy rywalizować o wysokie pozycje. Jednak mimo wszystko daleko mi osobiście do euforii. Słowami końca jeszcze raz dziękuję za doping, pomoc i wiarę!</p>
<p>Wielkie wyrazy wdzięczności kierujemy także do naszych Sponsorów:<strong> Spiż,</strong> <strong>Diavolo Pizza Bar, Kopary.com-Wysoczański, Bartex, Trollmech, WDEvolution, Oleje Petronas, Tomala Pomoc Drogowa, MS Hipoteki, BiGsystem</strong> oraz <strong>Willa Róża Wiatrów.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chudzinski.eu/2011/06/18/po-rajdzie-karkonoskim-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>After Rajdzie Świdnickim Krause</title>
		<link>http://chudzinski.eu/2011/06/18/after-rajdzie-swidnickim-krause/</link>
		<comments>http://chudzinski.eu/2011/06/18/after-rajdzie-swidnickim-krause/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Jun 2011 19:46:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>chudy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rajdy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chudzinski.eu/?p=221</guid>
		<description><![CDATA[Rajd Świdnicki już za nami. Wiele długich lat czekałem na ten rajd i udało się w końcu w nim wystartować. Poza drobnymi rzeczami przygotowania przed rajdem przebiegały nad wyraz spokojnie. Udało się wszystko pozapinać na spokojnie, a to w naszym przypadku zawsze było problemem. Niezmiernie się cieszę, że udało się osiągnąć etap, w którym mogę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2011/06/img0097.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-222" title="img0097" src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2011/06/img0097.jpg" alt="" width="130" height="84" /></a>Rajd Świdnicki już za nami. Wiele długich lat czekałem na ten rajd i udało się w końcu w nim wystartować. Poza drobnymi rzeczami przygotowania przed rajdem przebiegały nad wyraz spokojnie. Udało się wszystko pozapinać na spokojnie, a to w naszym przypadku zawsze było problemem. Niezmiernie się cieszę, że udało się osiągnąć etap, w którym mogę się koncentrować stricte nad samą jazdą, a nie wszystkim dookoła. Ogromna zasługa spoczywa po stronie bardzo licznej grupy Przyjaciół którzy zawsze służą pomocną dłonią. <span id="more-221"></span>Dzięki Wam jesteśmy w stanie zdobywać najwyższe laury i wiem, że zdobędziemy. Tym razem jednak nie było to nam dane z uwagi na problem z Hania, a dokładniej mówiąc z Vtec-iem. Niestety zmienne fazy rozrządu, które są w konstrukcji silnika Hani piekielnie ważnym elementem nie funkcjonowały i auto pozbyło się ogromnej części mocy. Na wszystkich podjazdach nie byliśmy w stanie jechać szybko. Największą prędkością na podjazdach była wartość 120km/h co absolutnie jest nie do przyjęcia. Myślę, że taka prędkość choćby w Polonezie była by spokojnie do osiągania. Niestety przekładało się to na uzyskiwane czasy, które mnie niemal doprowadzały do białej gorączki. Sobotni etap opiewający właśnie w sporą liczbę podjazdów dla nas był katastrofalny. Po powrocie do hotelu oznajmiłem wszystkim, że rezygnuję ze startu w kolejnym dniu, bo nie dopuszczam faktu aby nas wyprzedzały jakieś Pikaczenta. Dla mnie to było nie do przyjęcia, ponieważ ja zawszę staram się walczyć o najwyższe lokaty. Natomiast w niniejszej sytuacji byłem absolutnie bezradny. Robiłem co mogłem aby opóźniać hamowania, na odważnych fragmentach nie odpuszczać jednak to kompletnie nie pomagało. Chciałem podziękować wszystkim, którzy szybko wyprostowali mnie i zmotywowali do startu drugiego dnia. Mimo niemocy podczas jazdy drugiego dnia czerpałem większe emocje z uwagi na bardziej szybką trasę, na której było sporo spadań i fragmentów wymagających zimnej krwi.</p>
<p>Pomimo, że uzyskiwane rezultaty nie zachwycały ja byłem w miarę zadowolony, bo robiłem co mogłem. Wszędzie gdzie tylko moc nie odgrywała kluczowej roli jechaliśmy wszystko co można było. Osobiście mam sobie niewiele do zarzucenia jeśli chodzi o moją postawę. Choć zapewne nie jestem i nigdy nie będę do końca spełniony, bo ja zawsze mam niedosyt. Taki mam charakter, że zawsze czuję, że mogłem szybciej i lepiej. Nigdy nie jestem do końca usatysfakcjonowany, bo wiem, że zawsze można było lepiej. Po każdym rajdzie mam wewnętrzny niepokój, bo sam sobie zarzucam, że nie zrobiłem wszystkiego co mogłem w 100%. Jednak taki już jestem i tego nie zmienię. Jednak starałem się robić wszystko co mogłem choć to niewiele pomogło. Wiem, że mając choćby Vteca byli byśmy w stanie podpinać się w walkę. Zapewne o wygraniu nie było by mowy, bo jednak seryjnym autem nie da się wiele wywalczyć. Nie mniej jednak wiem i czuję, że potrafię i mogę coś zrobić w tym sporcie lecz ku temu potrzebujemy dozbroić Hanię i naprawić Vteca. Usiłowaliśmy naprawić brakujące ogniwo i przy okazji dziękuję Bartkowi Grzybkowi za pożyczenie sensorów Vteca pomimo, że jednak to nie one były przyczyną awarii, której niestety nie wyeliminowaliśmy.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-223" title="img0097a" src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2011/06/img0097a.jpg" alt="" width="420" height="280" /></p>
<p>Ubolewam nad wypadkiem jaki wydarzył się na trasie rajdu, po którym rajd został przerwany. Niestety sport, który tak kochamy czasem może doprowadzić do ogromnej tragedii. Współczuję rodzinie, znajomym za powodu tak okropnej tragedii. Mnie osobiście pomimo, że nie znałem Sylwka ta sytuacja bardzo przygnębiła i zmartwiła. Zawsze bardzo emocjonalnie podchodzę do tego typu wypadków, które następnie przeżywam. Sylwek z pewnością dołączył do innych wielkich tego sportu i razem jeżdżą w niebiosach! Sylwek spoczywaj w pokoju!!!</p>
<p>Wracając do naszego startu chciałbym przy okazji podziękować i złożyć głęboki ukłon wszystkim którzy przyczynili się do naszego startu jak i progresu. Chylę czoła przed Wami. Jestem przekonany, że wspólnie możemy wiele. Z takimi ludźmi nie sposób nie zdobywać szczytów. Nieskromnie liczę na jeszcze. Jesteście fantastycznymi ludźmi, ja Was po prostu uwielbiam, dajecie mi ogromnego kopa do dalszej pracy. Jesteście wodą na młyn dla mnie! Wiem, że to tylko słowa, ale znacie mnie doskonale i wiecie, że za tymi słowami kryje się szczerość i wdzięczność. Dla takiej ekipy i takiego Team Spiritu pojęcie defetyzmu nie istnieje. Myślę, że wielu może nam zazdrościć tak fantastycznej atmosfery. Pozostało trzymać kciuki za kolejny start, a ja osobiście wyciągam kolejne lekcje i wnioski. Ogromne podziękowania kieruję dla całego Teamu tj.Oktanowi, Hipkom, Śpioszkowi i Komandosowi, Witkowi, Magdzie oraz wszystkich którzy przyczynili się do naszego startu, a nie skromnie mogę stwierdzić, że jest to bardzo liczna ekipa. Wiem, że wkładacie w to serce, a to dla mnie jest największą wymierną korzyścią mojej walki. Rajdy tworzą ludzie, a wszystko inne jest tylko dodatkiem. Cieszę się, że nasze grono się powiększa z rajdu na rajd i wierzę, że wspólnie zbudujemy coś wielkiego.</p>
<p>Chciałbym również podziękować naszym sponsorom za wsparcie, bo bez nich było by nam zdecydowanie trudniej. Dlatego też Trollmech (twojenaszywki.pl), Volmax, WD Evolution, Millers Oils, Auto Punkt, BiGsystem, Willa Róża Wiatrów oraz wszystkich niewymienionych. Dziękujemy i liczymy na więcej.</p>
<p>Jeszcze o nas usłyszą!!!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chudzinski.eu/2011/06/18/after-rajdzie-swidnickim-krause/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rajd Świdnicki &#8211; Ziemia Święta!!!</title>
		<link>http://chudzinski.eu/2011/06/18/rajd-swidnicki-ziemia-swieta-2/</link>
		<comments>http://chudzinski.eu/2011/06/18/rajd-swidnicki-ziemia-swieta-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Jun 2011 19:34:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>chudy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rajdy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chudzinski.eu/?p=210</guid>
		<description><![CDATA[Po wielu długich latach oczekiwania w końcu nadeszła chwila kiedy mogę stanąć na linii startu tego rajdu w roli kierowcy. Trasy w górach sowich są niezwykle malownicze, szybkie i widowiskowe. Niezmiernie się cieszę, że będę startował na Ziemi Świętej tj. Walimiu, już na samą myśl dłonie mi się pocą. Nie chcę się wiele rozpisywać odnośnie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2011/06/swidnicki_logo.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-211" title="swidnicki_logo" src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2011/06/swidnicki_logo.jpg" alt="" width="130" height="84" /></a>Po wielu długich latach oczekiwania w końcu nadeszła chwila kiedy mogę stanąć na linii startu tego rajdu w roli kierowcy. Trasy w górach sowich są niezwykle malownicze, szybkie i widowiskowe. Niezmiernie się cieszę, że będę startował na Ziemi Świętej tj. Walimiu, już na samą myśl dłonie mi się pocą. Nie chcę się wiele rozpisywać odnośnie tego startu, ponieważ dla mnie osobiście będzie to wielka niewiadoma, więc wolę nie prorokować i gdybać. Plan jest prosty &#8211; zapiermandalać i czerpać emocje z jazdy.<span id="more-210"></span>Odnośnie Hani to w końcu mam zawieszenie z prawdziwego zdarzenia oraz wahacze na poliuretanie, co zapewne ułatwi bardzo pracę. Jeśli chodzi o moc to nic kompletnie nie uległo zmianie i wciąż jedziemy na absolutnie seryjnym silniku, komputerze, skrzyni i wydechu. Nie narzekam jednak. Cieszę się z fantastycznych odcinków, które organizatorzy wytyczyli bo są piekielnie szybkie i w większości przebiegają na spadaniach. Obawiam się jednak tego, że w tych najszybszych fragmentach mogę mieć erekcję. My pasjonaci mamy chyba wbudowany punkt G pod prawą stopą. Dla nas taka konfiguracja trasy to dobrze biorąc pod uwagę seryjne auto na tle potworów z którymi będziemy rywalizować. Tradycyjnie liczę na żywiołowy doping bo on odpala we mnie jakieś niewiarygodne emocje. Duże nadzieje wiążę z Oktawianem, który na tych trasach wielokrotnie startował i zapewne ma wiedzę odnośnie chytrych miejsc, których zapewne będzie dużo tym bardziej potęguje to fakt, że część trasy jedzie dwa dni. Sam również dawno temu na tych trasach startowałem w roli pilota chyba pięciokrotnie z czego trzy razy rajdu nie ukończyłem w wyniku wypadku.<br />
Recepta na ten rajd jest prosta-tor jazdy i wielkie jaja. Dla mnie będzie to kolejny start bez jakiegokolwiek treningu. To smutne, bo wiem, że konkurencja trenuje i jest solidnie przygotowana. Poniekąd jest to stąpanie po cienkim lodzie, natomiast po raz kolejny będzie to sprawdzian czy mam do tego talent. Liczę chyba na deszcz, bo wydaje mi się, że dla nas było by to najlepiej biorąc pod uwagę seryjne auto, poza tym po przejechanej jednej pętli zeszłorocznego Karkonoskiego mimo problemów z autem jazda po mokrym przypadła mi do gustu. Mam nadzieję, że szybko wyczuję przyczepność gumy, możliwości Hani i nowego zawieszenia. Trzymajcie kciuki i bądźcie z nami myślami, bo ta energia jest nam bardzo potrzebna. Mottem tego rajdu niech będzie &#8220;Out of the dark&#8221; i miejmy nadzieję, że tak będzie. Tradycyjnie dziękuję wszystkim którzy pomagają w przygotowaniach i są ze mną. Jak wiadomo jest Was wielu. Nie będę wymieniał zatem by nikt nie poczuł się pominięty. Jesteście moim paliwem atomowym!!!<br />
Po wielu długich latach oczekiwania w końcu nadeszła chwila kiedy mogęstanąć na linii startu tego rajdu w roli kierowcy. Trasy w górachsowich są niezwykle malownicze, szybkie i widowiskowe. Niezmiernie się cieszę,że będę startował na Ziemi Świętej tj. Walimiu, już na samą myśldłonie mi się pocą. Nie chcę się wiele rozpisywać odnośnie tego startu, ponieważ dlamnie osobiście będzie to wielka niewiadoma, więc wolę nie prorokowaći gdybać. Plan jest prosty &#8211; zapiermandalać i czerpać emocje zjazdy. Odnośnie Hani to w końcu mam zawieszenie z prawdziwego zdarzeniaoraz wahacze na poliuretanie, co zapewne ułatwi bardzo pracę. Jeślichodzi o moc to nic kompletnie nie uległo zmianie i wciąż jedziemy naabsolutnie seryjnym silniku, komputerze, skrzyni i wydechu. Nie narzekamjednak.<br />
Cieszę się z fantastycznych odcinków, które organizatorzy wytyczyli bosą piekielnie szybkie i w większości przebiegają na spadaniach. Obawiamsię jednak tego, że w tych najszybszych fragmentachmogę mieć erekcję. My pasjonaci mamy chyba wbudowany punkt G pod prawą stopą.Dla nas taka konfiguracja trasy to dobrze biorąc pod uwagę seryjne autona tle potworów z którymi będziemy rywalizować. Tradycyjnie liczę nażywiołowy doping bo on odpala we mnie jakieś niewiarygodne emocje. Dużenadzieje wiążę z Oktawianem, który na tych trasach wielokrotnie startował i zapewne ma wiedzę odnośnie chytrych miejsc, których zapewne będzie dużo tym bardziej potęguje to fakt, że część trasy jedzie dwa dni. Sam również dawno temu na tych trasach startowałem w roli pilota chyba pięciokrotnie z czego trzy razyrajdu nie ukończyłem w wyniku wypadku. Recepta na ten rajd jestprosta-tor jazdy i wielkie jaja. Dla mnie będzie to kolejny start bez jakiegokolwiek treningu. To smutne, bo wiem, że konkurencja trenuje i jest solidnie przygotowana. Poniekąd jest to stąpanie po cienkim lodzie, natomiast po raz kolejny będzie to sprawdzian czy mam do tego talent. Liczę chyba na deszcz, bo wydaje mi się, że dla nas było by to najlepiej biorąc pod uwagę seryjne auto,poza tym po przejechanej jednej pętli zeszłorocznego Karkonoskiego mimoproblemów z autem jazda po mokrym przypadła mi do gustu. Mam nadzieję,że szybko wyczuję przyczepność gumy, możliwości Hani i nowego zawieszenia. Trzymajcie kciuki i bądźcie z nami myślami, bo ta energia jest nam bardzo potrzebna. Mottem tego rajdu niech będzie &#8220;Out of the dark&#8221; i miejmynadzieję, że tak będzie. Tradycyjnie dziękuję wszystkim którzy pomagają w przygotowaniach i są ze mną. Jak wiadomo jest Was wielu. Nie będę wymieniał zatem by nikt nie poczuł się pominięty. Jesteście moim paliwem atomowym!!!<br />
Po wielu długich latach oczekiwania w końcu nadeszła chwila kiedy mogę stanąć na linii startu tego rajdu w roli kierowcy. Trasy w górach sowich są niezwykle malownicze, szybkie i widowiskowe. Niezmiernie się cieszę, że będę startował na Ziemi Świętej tj. Walimiu, już na samą myśl dłonie mi się pocą. Nie chcę się wiele rozpisywać odnośnie tego startu, ponieważ dla mnie osobiście będzie to wielka niewiadoma, więc wolę nie prorokować i gdybać. Plan jest prosty &#8211; zapiermandalać i czerpać emocje z jazdy.Odnośnie Hani to w końcu mam zawieszenie z prawdziwego zdarzenia oraz wahacze na poliuretanie, co zapewne ułatwi bardzo pracę. Jeśli chodzi o moc to nic kompletnie nie uległo zmianie i wciąż jedziemy na absolutnie seryjnym silniku, komputerze, skrzyni i wydechu. Nie narzekam jednak. Cieszę się z fantastycznych odcinków, które organizatorzy wytyczyli bo są piekielnie szybkie i w większości przebiegają na spadaniach. Obawiam się jednak tego, że w tych najszybszych fragmentach mogę mieć erekcję. My pasjonaci mamy chyba wbudowany punkt G pod prawą stopą. Dla nas taka konfiguracja trasy to dobrze biorąc pod uwagę seryjne auto na tle potworów z którymi będziemy rywalizować. Tradycyjnie liczę na żywiołowy doping bo on odpala we mnie jakieś niewiarygodne emocje. Dużenadzieje wiążę z Oktawianem, który na tych trasach wielokrotnie startował i zapewne ma wiedzę odnośnie chytrych miejsc, których zapewne będzie dużo tym bardziej potęguje to fakt, że część trasy jedzie dwa dni. Sam również dawno temu na tych trasach startowałem w roli pilota chyba pięciokrotnie z czego trzy razyrajdu nie ukończyłem w wyniku wypadku.Recepta na ten rajd jest prosta-tor jazdy i wielkie jaja. Dla mnie będzie to kolejny start bez jakiegokolwiek treningu. To smutne, bo wiem, że konkurencja trenuje i jest solidnie przygotowana. Poniekąd jest to stąpanie po cienkim lodzie, natomiast po raz kolejny będzie to sprawdzian czy mam do tego talent. Liczę chyba na deszcz, bo wydaje mi się, że dla nas było by to najlepiej biorąc pod uwagę seryjne auto, poza tym po przejechanej jednej pętli zeszłorocznego Karkonoskiego mimo problemów z autem jazda po mokrym przypadła mi do gustu. Mam nadzieję, że szybko wyczuję przyczepność gumy, możliwości Hani i nowego zawieszenia. Trzymajcie kciuki i bądźcie z nami myślami, bo ta energia jest nam bardzo potrzebna. Mottem tego rajdu niech będzie &#8220;Out of the dark&#8221; i miejmy nadzieję, że tak będzie. Tradycyjnie dziękuję wszystkim którzy pomagają w przygotowaniach i są ze mną. Jak wiadomo jest Was wielu. Nie będę wymieniał zatem by nikt nie poczuł się pominięty. Jesteście moim paliwem atomowym!!!Po wielu długich latach oczekiwania w końcu nadeszła chwila kiedy mogęstanąć na linii startu tego rajdu w roli kierowcy. Trasy w górachsowich są niezwykle malownicze, szybkie i widowiskowe. Niezmiernie się cieszę,że będę startował na Ziemi Świętej tj. Walimiu, już na samą myśldłonie mi się pocą. Nie chcę się wiele rozpisywać odnośnie tego startu, ponieważ dlamnie osobiście będzie to wielka niewiadoma, więc wolę nie prorokowaći gdybać. Plan jest prosty &#8211; zapiermandalać i czerpać emocje zjazdy. Odnośnie Hani to w końcu mam zawieszenie z prawdziwego zdarzeniaoraz wahacze na poliuretanie, co zapewne ułatwi bardzo pracę. Jeślichodzi o moc to nic kompletnie nie uległo zmianie i wciąż jedziemy naabsolutnie seryjnym silniku, komputerze, skrzyni i wydechu. Nie narzekamjednak.Cieszę się z fantastycznych odcinków, które organizatorzy wytyczyli bosą piekielnie szybkie i w większości przebiegają na spadaniach. Obawiamsię jednak tego, że w tych najszybszych fragmentachmogę mieć erekcję. My pasjonaci mamy chyba wbudowany punkt G pod prawą stopą.Dla nas taka konfiguracja trasy to dobrze biorąc pod uwagę seryjne autona tle potworów z którymi będziemy rywalizować. Tradycyjnie liczę nażywiołowy doping bo on odpala we mnie jakieś niewiarygodne emocje. Dużenadzieje wiążę z Oktawianem, który na tych trasach wielokrotnie startował i zapewne ma wiedzę odnośnie chytrych miejsc, których zapewne będzie dużo tym bardziej potęguje to fakt, że część trasy jedzie dwa dni. Sam również dawno temu na tych trasach startowałem w roli pilota chyba pięciokrotnie z czego trzy razyrajdu nie ukończyłem w wyniku wypadku. Recepta na ten rajd jestprosta-tor jazdy i wielkie jaja. Dla mnie będzie to kolejny start bez jakiegokolwiek treningu. To smutne, bo wiem, że konkurencja trenuje i jest solidnie przygotowana. Poniekąd jest to stąpanie po cienkim lodzie, natomiast po raz kolejny będzie to sprawdzian czy mam do tego talent. Liczę chyba na deszcz, bo wydaje mi się, że dla nas było by to najlepiej biorąc pod uwagę seryjne auto,poza tym po przejechanej jednej pętli zeszłorocznego Karkonoskiego mimoproblemów z autem jazda po mokrym przypadła mi do gustu. Mam nadzieję,że szybko wyczuję przyczepność gumy, możliwości Hani i nowego zawieszenia. Trzymajcie kciuki i bądźcie z nami myślami, bo ta energia jest nam bardzo potrzebna. Mottem tego rajdu niech będzie &#8220;Out of the dark&#8221; i miejmynadzieję, że tak będzie. Tradycyjnie dziękuję wszystkim którzy pomagają w przygotowaniach i są ze mną. Jak wiadomo jest Was wielu. Nie będę wymieniał zatem by nikt nie poczuł się pominięty. Jesteście moim paliwem atomowym!!!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chudzinski.eu/2011/06/18/rajd-swidnicki-ziemia-swieta-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Veni vidi lecz nie vici</title>
		<link>http://chudzinski.eu/2010/10/20/veni-vidi-lecz-nie-vici/</link>
		<comments>http://chudzinski.eu/2010/10/20/veni-vidi-lecz-nie-vici/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Oct 2010 18:48:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>chudy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Friends Group]]></category>
		<category><![CDATA[Rajdy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chudzinski.eu/2010/10/20/veni-vidi-lecz-nie-vici/</guid>
		<description><![CDATA[ Na tegoroczny udział w Rajdzie Lausitz czekałem z niecierpliwością bardzo długo. Corocznie panuje tam fantastyczna unikalna atmosfera do tego moja ulubiona nawierzchnia, a więc szutry. Nastawienie do rajdu miałem bojowe nawet pomimo dwuletniej absencji na tego typu nawierzchniach. Nie mniej jednak uwielbiam je i zawsze fajnie się z nimi rozumiałem. Po prostu jazda po szutrze [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a id="file-link-185" class="file-link image"> 			 <img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2010/10/lausitz10_news.thumbnail.jpg" align="left" /></a>Na tegoroczny udział w Rajdzie Lausitz czekałem z niecierpliwością bardzo długo. Corocznie panuje tam fantastyczna unikalna atmosfera do tego moja ulubiona nawierzchnia, a więc szutry. Nastawienie do rajdu miałem bojowe nawet pomimo dwuletniej absencji na tego typu nawierzchniach. Nie mniej jednak uwielbiam je i zawsze fajnie się z nimi rozumiałem. Po prostu jazda po szutrze daje mi największą frajdę. Lubię także śnieg, lecz szutry mają w sobie więcej dynamiki. Do tego ten dźwięk szutru uderzającego w podłogę-muzyka dla moich uszu. Po nieukończonym Karkonoskim zdobycie mety było bynajmniej dla mnie arcyważne. <span id="more-186"></span>Musieliśmy wzmocnić kielichy, bo na Karkonoskim drobne cięcie odkształciło kielich, a co dopiero lot 30-to metrowy. Dlatego też było to ważne. Dodatkowo Hanie uzbroiliśmy w grube podeszwy (płyty pod silnik i bak). Niestety moją bolączką było zawieszenie, a dokładniej mówiąc jego brak. Jednak zostawiliśmy nasze asfaltowe Bilstainy B16 i zmieniliśmy tylko sprężyny i talerzyki do nich. Jednak taki zestaw to delikatnie mówiąc półśrodek. Miałem nadzieję, że będzie działało. Opis trasy założyliśmy, iż zrobimy Hanią bo potrzeba jej wiele kilometrów, by zaś jakaś drobna awaria nie odebrała nam przyjemności z jazdy. Taki był plan lecz po przywiezieniu na miejsce Hani po zjeździe z lawety okazało się, że wspomaganie kierownicy ponownie odmówiło współpracy. W tym aucie jest ono sterowane elektroniką i na szybko pojechaliśmy do serwisu Hondy w Niemczech. Po podłączeniu do komputera diagnostycznego nic nie wykazało. Tamtejszy inżynier był bezradny, więc pozostało nam tylko jedno wyjście-Radek &#8220;Zwierzu&#8221; z ECU-TECH. Jednak należało szybko Hanie z powrotem zwieść do Jeleniej. Tak więc zrobiliśmy lecz my nie mieliśmy już czym opisać trasy. Dzięki uprzejmości Irka Pleskota i Łukasza Włocha zabraliśmy się wraz z Nimi na opis lecz z tylnej kanapy. Im daliśmy słuchawki dojazdowe abyśmy Ich nie zagłuszali a my szeptaliśmy sobie do uszu hahaha<br />
W taki oto sposób przeprowadziliśmy rekonesans. Swoją drogą ciekawe doświadczenie. Na szczęście Radek uporał się w mgnieniu oka z naprawą wspomagania i Hania wróciła popołudniu na Badanie Kontrolne. Nie ukrywam, że dostarczyło to nam niemałego stresu bo chyba wszystkich awaria wspomagania zaskoczyła. Jednak nie ma tego złego lepiej teraz niż tuż przed rajdem. Nikt inny oprócz Radka &#8220;Zwierza&#8221; nie potrafi uporać się z elektroniką, a Jego z nami nie było, gdyż miał w tym czasie wesele znajomego.<br />
Aura nas nie rozpieszczała lecz to nie było dla mnie osobiście wielkim problemem. Szutry mogę jechać nawet podczas gradobicia. Nastawienie miałem na walkę, lecz kompletnie nie miałem okazji przejechać się choćby 50 metrów po szutrze przed rajdem, stąd była to wielka niewiadoma. Jedynie dojazdówka do pierwszego odcinka przebiegała po fragmencie szutrowym. Tyle tylko, że była to długa prosta nic poza tym. Oczywiście odkręciłem na niej Hanie by zobaczyć jak jedzie. Prawdę mówiąc to niewiele się dowiedziałem. Pierwszy odcinek to były pierwsze koty za płoty i już na drugim zakręcie zwiedziliśmy łączkę i niemal ścięliśmy choinkę pomimo, że do świąt jeszcze daleko. To byłą jedyna sytuacja podbramkowa na tym rajdzie. Niestety szybko okazało się, że zawieszenie jakim dysponujemy daleko odbiega od tego jakie powinniśmy mieć. Zbyt nisko i twardo nie wróżyło nic dobrego i faktycznie w wolniejszych zakrętach gdzie poprzedzające auta wyrobiły głębokie niemal do kolan koleiny my musieliśmy zamiast jechać w nich, a to pomaga gdyż jedziesz jak po torach. My jechaliśmy koroną koleiny, a więc po tym co zostało wygrzebane z kolein czyli luźnym szutrze, który kompletnie nie ma przyczepności, przeciwnie. Dlatego też sporo na tym traciliśmy. Dodatkowo seryjna skrzynia nie pozwalała nam rozpędzać się na tyle na ile byśmy sobie tego życzyli. Jednak jechaliśmy.<br />
Starałem się opóźniać hamowania jednak nie przynosiło to większych zmian. Uzyskiwane czasy nie rzucały na kolana. W stosunku do tego rajdu miałem większe ambicje jednak nie mogłem nic więcej zrobić. Jedynie co mogłem to bardzo zaryzykować, ale to wiązało by się z możliwością popełnienia błędu. Myślę, że nie było warto bo nam potrzebna była meta. Pokaleczyć Hanię nie sztuka, większą sztuką było ukończyć rajd. Uważam, że to nie jest czas kiedy mam ryzykować tym bardziej nie było takowej potrzeby na tym rajdzie. Jedynie na szybkich twardych i równych fragmentach starałem się odrabiać straty. To jednak nie wystarczało. Tradycji stało się zadość i pokonywałem hopy jak zwykle&#8230;latając. Długie, wysokie skoki ostro dały się w kość elementom zawieszenia. Górne mocowania przednich McPersonów pourywaliśmy, także prawy przedni McPerson ułamał się totalnie. Tylne zawieszenie po każdym odcinku było coraz niższe. Ogromna siła jaka towarzyszyła strzałom podczas lądowań dała się we znaki. Każde lądowanie towarzyszyło walce o pozostanie na drodze, bo zawieszenie bardzo oddawało i odbijało nas jak pingponga. Zatem po lądowaniach była walka poboczami, zwłaszcza tył od boku do boku. Jednak także przód po wylądowaniu odbijał całe auto ponownie w powietrze. Wiedziałem o tym doskonale już po pierwszym skoku, ale tak już jeżdżę i nie było to dla mnie wielkim problemem. Przynajmniej coś się działo. Oktan po takich lądowaniach wymagał amortyzacji swoich czterech liter i podkładaliśmy Mu ręczkii pod fotel. Podczas rajdu zgubiliśmy tylny zderzak i prawy próg chyba podczas skoków, bo nigdzie nie narozrabiałem nic. Najgorsze to pokonywanie kolein, raz jechałem koroną, a innym razem starałem się w poślizgu ucelować by koła ślizgały się także koroną koleiny nie wpadając w głębokie koleiny. Ukończyliśmy rajd, a to było najważniejsze. Choć zdobyte drugie miejsce nie było moim szczytem ambicji, wręcz przeciwnie czuję to jako porażkę. Jedynym sukcesem jest meta i fragmentami fajna jazdę. Bez kompletnego treningu do tego nie znam Hani zupełnie udało się nam dość miło podróżować i myślę, że nie mamy się czego wstydzić. Już zapowiedziałem koledze z Astry, że rewanż będzie srogi!</p>
<p>Obecnie wiemy co należy poprawić jeszcze, wiele także już poprawiliśmy, a to jest dobry prognostyk na przyszłość. Wiemy doskonale gdzie jeszcze mamy niedociągnięcia i braki co postaramy się wyeliminować. Cieszę się, że robimy wielki progres co dla mnie jest najważniejsze. Potrzeba nam dozbroić Hanie i poprawić kilka drobnych błędów formalno-technicznych.<br />
Chciałbym tradycyjnie podziękować wszystkim którzy wraz ze mną wspólnie budują nasz zespół, auto i tworzą fantastyczną atmosferę i ekipę. Mechanikom dziękuję za perfekcyjny serwis i przygotowanie auta. Chłopaki jesteście wielcy! Także Witkowi za ogromną  pomoc. Mógłbym wymieniać bez końca bo jest Was wielu. Także Oktan (pilot) spisał się rewelacyjnie. Dyktował absolutnie w tempo wręcz bezbłędnie-fachowiec. Wszystkim należy się piątka z plusem bo wspólnie robimy wielką robotę. Skrupulatnie dopniemy swego, krok po kroku. Widzę jak wkładacie w to serce, a to dla mnie jest piekielnie ważne. Wspólnie jesteśmy w stanie zdobyć wiele do czego razem będziemy dążyć. Jeszcze o nas usłyszą! Dziękuję Wam zatem za doping, pomoc i wiarę. Nieskromnie powiem, że liczę na jeszcze. Podziękowania należą się także naszym Sponsorom: IDEAL HOUSE, THE BRAZEN HEAD, THE FOGGY DEW, TROLLMECH-TWOJE NASZYWKI, VOLMAX, ECU-TECH, BiGSYSTEM  i inni.</p>
<p>Pamiętajcie, że razem możemy zrobić wiele!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chudzinski.eu/2010/10/20/veni-vidi-lecz-nie-vici/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Rajd Lausitz &#8211; Primo Victoria</title>
		<link>http://chudzinski.eu/2010/10/11/rajd-lausitz-primo-victoria/</link>
		<comments>http://chudzinski.eu/2010/10/11/rajd-lausitz-primo-victoria/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Oct 2010 07:33:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>chudy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Friends Group]]></category>
		<category><![CDATA[Rajdy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chudzinski.eu/2010/10/11/rajd-lausitz-primo-victoria/</guid>
		<description><![CDATA[ Kolejny start to powrót na moją ulubioną wręcz ukochaną nawierzchnię, a więc szutry. Niestety przed rajdem nie będę miał możliwości jakichkolwiek treningów i testów. Dlatego też używając kolokwialnego języka jadę na żywca. Niestety nie jeździłem po szutrze dwa lata choćby powoli czymkolwiek. Nie mniej jednak jestem dobrej myśli, wszak to moja nawierzchnia. Jazda po niej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a id="file-link-181" class="file-link image"> 			 <img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2010/10/lausitz101.thumbnail.jpg" align="left" /></a>Kolejny start to powrót na moją ulubioną wręcz ukochaną nawierzchnię, a więc szutry. Niestety przed rajdem nie będę miał możliwości jakichkolwiek treningów i testów. Dlatego też używając kolokwialnego języka jadę na żywca. Niestety nie jeździłem po szutrze dwa lata choćby powoli czymkolwiek. Nie mniej jednak jestem dobrej myśli, wszak to moja nawierzchnia. Jazda po niej jest jak sex na kołach. W tym jednak przypadku o grze wstępnej nie ma mowy, aczkolwiek jestem bardzo wyposzczony stąd zamierzam od startu w miarę możliwości jechać przysłowiową pełną dzidą.<span id="more-180"></span> Nie chce kalkulować już, po prostu chcę jechać możliwie szybko. Dodatkowo jazda bez jakichkolwiek treningów będzie doskonałym sprawdzianem czy mam talent czy raczej jestem kompletnym antytalenciem. Konkurencja ma nad nami ogromną przewagę lecz nie poddamy się łatwo. Na nie udanym Karkonoskim niestety nie mogłem zweryfikować swojego miejsca w szeregu stąd może tym razem będę mógł się porównać do konkurencji i zobaczyć gdzie jestem i ile mi jeszcze brakuje. Na samą myśl o starcie na szutrze mam już migotanie przedsionków, ponieważ z jazdy po luźnych nawierzchniach czerpię największe emocje. Chyba mój styl jazdy jest również bliżej jazdy właśnie po tego typu drogach. Tradycyjnie liczę na żywiołowy doping, bo to zawsze daje mi kopa. Nie dysponujemy jeszcze zawieszeniem i autem o jakim śnie, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma i z tego należy się cieszyć. Z czasem będziemy go dozbrajać by był bliższy konkurencyjnym bestiom. Nadal mamy seryjny silnik oraz skrzynię. Jednak poza tym mamy ogromny głód jazdy. Ja się cieszę z każdego startu i oby takie uczucie towarzyszyło nam także po rajdzie. Zgodnie z tytułem plan na ten rajd jest prosty-Primo victoria (przede wszystkim zwyciężyć). Oczywiście nie mogę deklarować, iż wygram. Natomiast z takim nastawieniem jedziemy. Ważne aby walczyć o to by w tym spektaklu grać rolę pierwszoplanową zamiast być statystą. Myślę, że jazda dla samej zabawy w tym sporcie nie jest na miejscu, gdyż znam tańsze zabawy. Tu trzeba walczyć. To, iż kiedyś udało mi się zdobyć na tym rajdzie dobre miejsca na dzień dzisiejszy jest mało istotne. Liczy się tu i teraz. Jednak jak wspomniałem jesteśmy niestety o wielki krok za konkurencją, która regularnie startuje do tego robi liczne testy. Nie mniej jednak ja się wciąż uczę o czym świadczy zielony listek na tylej szybie . Miejmy nadzieję, że starty w tym roku to zaledwie skromne preludium przed kolejnym sezonem. Mam nadzieję i w co wciąż gorączkowo wierzę, że przyjdzie jeszcze czas, iż będziemy mogli regularnie startować na co czekam już bardzo długo. Tradycyjnie chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili i przyczyniają się do budowy zarówno auta jak i teamu. Póki co solidne fundamenty mamy gotowe, pozostało wznosić mury oby jak najwyższe. Liczę, iż na obcej ziemi pokażemy, że Polak potrafi! Niemcy doskonale wiedzą, że my Polacy jesteśmy waleczni stąd musimy to potwierdzić . Najbardziej obawiam się licznych hop, na których zwykłem latać, natomiast tym razem będziemy musieli je w miarę możliwości dusić, gdyż najważniejsze to meta, która zapewne poprawi morale. Musimy szanować Hanie, ale to będzie trudne. Niezmiernie się cieszę, że nasze grono się powiększa co tym bardziej utożsamia mnie to w przekonaniu, że wspólnie budujemy coś fajnego. Coś z czego każdy z nas będzie czerpał niezapomniane chwile i emocje.<br />
Poddając się wygrywasz jedynie swoją klęskę stąd należy wciąż walczyć i wierzyć w sukces. Ten sport spędza mi sen z powiek już wiele długich lat, dlatego też każdy choćby mały kroczek w moim przekonaniu jest ogromny. Fantastyczne jest to, że w tej mojej walce nie jestem sam lecz z Wami dlatego też wiem, że warto!!! Celem końca pokażmy sąsiadom jak wygląda żywiołowy doping i dobra zabawa. Wizytówką naszego kraju na rajdzie są nie tylko zawodnicy lecz także kibice&#8230;<br />
Chciałbym podziękować wszystkim Sponsorom, bez których nasz start byłby niemożliwy oraz całemu <a href="http://chudzinski.eu/friends-group/">Chudziński Friends Group</a> za pomoc, doping i wiarę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chudzinski.eu/2010/10/11/rajd-lausitz-primo-victoria/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po rajdzie Karkonoskim</title>
		<link>http://chudzinski.eu/2010/08/31/po-rajdzie-karkonoskim-2/</link>
		<comments>http://chudzinski.eu/2010/08/31/po-rajdzie-karkonoskim-2/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Aug 2010 17:55:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>chudy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rajdy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chudzinski.eu/2010/08/31/po-rajdzie-karkonoskim-2/</guid>
		<description><![CDATA[Niestety podczas naszego startu w Rajdzie Karkonoskim prześladował nas notorycznie pech. Już podczas przygotowań do rajdu nie obyło się bez stresów i nerwów. Brak możliwości solidnych testów, gdyż przed rajdem przejechaliśmy zaledwie jakieś 15km. W obliczu mojej dwuletniej przerwy to absolutnie za mało. Nie mniej jednak uważam, że osobiście jeśli chodzi o moją jazdę nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2010/08/img_2512.jpg" align="left" />Niestety podczas naszego startu w Rajdzie Karkonoskim prześladował nas notorycznie pech. Już podczas przygotowań do rajdu nie obyło się bez stresów i nerwów. Brak możliwości solidnych testów, gdyż przed rajdem przejechaliśmy zaledwie jakieś 15km. W obliczu mojej dwuletniej przerwy to absolutnie za mało. Nie mniej jednak uważam, że osobiście jeśli chodzi o moją jazdę nie był to jakiś wielki problem. <span id="more-171"></span><br />
<img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2010/08/7g1f5728.jpg" /><br />
Problemem było jednak mało objeżdżone auto, w którym dopiero w czasie rajdu wyszło szydło z worka. Po przejechaniu tych kilkunastu kilometrów pierwsze co stwierdziłem, że urodziłem się w tym aucie. Fantastycznie się prowadzi, bardzo precyzyjnie i te auto jedzie tam gdzie ja sobie bym tego życzył. Zupełnie inna bajka w porównaniu z seatem, wręcz nieporównywalna. Tym autem można na prawdę piekielnie szybko podróżować. Niestety tym razem nie było nam to dane.<br />
<img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2010/08/033.jpg" /><br />
Ubolewam najbardziej nad faktem, że nie przejechałem ani jednego odcinka tempem jakie bym sobie życzył. Pierwszy odcinek pojechałem tak jak założyłem, a więc ucząc się opony. Muszę dodać, iż pierwszy raz w życiu jechałem w deszczu podczas rajdu. Stąd moje doświadczenie było na poziomie berka kucanego, a więc żadne. Dlatego chciałem spokojnie nauczyć się i zrozumieć oponę lecz tuż przed metą w wyniku błędu w opisie (z mojej winy) w zakręcie gdzie nie powinienem ciąć przyciąłem. Schowany tam korzeń wybił nas w powietrze wewnętrzną stroną i uszkodził nam nieco zawieszenie. Kielich podbiło na tyle mocno, że amortyzator odbił się na masce od wewnątrz. Straciliśmy geometrię i auto nie chciało skręcać w lewo. Niestety przed startem do kolejnego odcinka straciliśmy na domiar tego sprzęgło. Oznaczało to niechęć auta do ich zmiany, gdyż każda zmiana biegu graniczyła z cudem. Najgorsze były dohamowania, bo wielokrotnie ostre zakręty pokonywaliśmy na luzie, a to bardzo niebezpieczne. W zakręcie potrzebna jest moc, której nie mieliśmy bo nie było przełożenia z silnika na koła. Jechaliśmy ostrożnie i modliliśmy się by dojechać do serwisu jedynie. W taki oto sposób pokonaliśmy dwa odcinki. Po dojechaniu do strefy serwisowej mechanicy w mgnieniu oka naprawili usterki. Narzędzia niemal fruwały. W użyciu fruwał wielki młot bo należało doprowadzić do stanu pierwotnego kielich. Jeśli chodzi o sprzęgło to awaria wynikła z winy zawleczki, która nas opuściła. Dlatego pedał sprzęgła nie był połączony z pompą sprzęgła co uniemożliwiało zmiany biegów. Mechanicy w pocie czoła dosłownie w pocie czoła naprawili auto.<br />
<img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2010/08/064.jpg" /><br />
W pełni nadziei wyruszyliśmy na kolejną pętlę. Byłem pełen werwy i chęci odrabiania strat lecz rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej brutalniejsza. Na dojazdówce auto zgasło. Szybko ustaliliśmy, że coś nie tak z pompą paliwa, która nie pompowała. Po chwili odpaliło auto i wraz z Oktanem zrobiliśmy mały odcinek podczas dojazdówki, bo mieliśmy spóźnienie, więc pełna dzida do PKCu. Długo się nie nacieszyliśmy, bo za jakieś 2 km auto stanęło na amen. Gorycz, zał, smutek bardzo mnie przygnębiły. Miałem dość wszystkiego, bo ten start był bardzo ważny dla mnie. Niestety taki jest ten sport. Jeśli chodzi o warunki atmosferyczne to powiem, że byłem przerażony. Nie mniej jednak obecnie powiem tyle, że zakochałem się w jeździe po wodzie. Teraz będę oczekiwał właśnie takich warunków. Fantastyczna zabawa.</p>
<p>Jednak dla mnie największą wartością w kontekście tego startu są ludzie. Mianowicie grono wręcz rzesza przyjaciół pomagająca przy zarówno przygotowaniach jak i samym starcie. Zrobiliśmy wspólnie kawał wielkiej roboty. Ubolewam nie tyle za stratą pieniędzy lecz za stratą tej wielkiej pracy włożonej przez wielu ludzi, którzy zarywali noce, tracili swój czas tylko po to byśmy mogli wystartować. Jest mi zał i przykro, że nasze wspólne oczekiwania i nadzieje prysły w mgnieniu oka. Niestety los mnie nie oszczędza i ponownie dał mi w kość. Jednak nie narzekam, bo to jakich wspaniałych ludzi zjednoczyłem wokół swojej osoby jest dla mnie najważniejsze. Nasze grono znacznie się powiększyło i jestem głęboko przekonany, że z takimi ludźmi jestem w stanie daleko zajść. Wszystkim tym osobom chciałbym wyrazić swoją wdzięczność.<br />
<img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2010/08/rally_0045.JPG" /><br />
Tym razem nie było nam dane cieszyć się ani z jazdy ani z wyniku, ale wiem, że wspólnie nie jeden sukces przed nami. Potrzebujemy jeszcze odrobinę szczęścia. Jest jeszcze kilka błędów, które popełniliśmy lecz zdaję sobie z nich sprawę i postaramy się je wyeliminować. Skrupulatnie krok po kroku dopniemy swego lecz potrzeba rozsądnego podejścia i kilku zmian. Ten rajd to była kolejna lekcja pokory i tak należy go traktować. Wyciągnąć wnioski i nie powielać już nigdy tych błędów.<br />
Nieskromnie powiem, że cieszę się ze swojej jazdy. Mam na myśli to, iż pomimo braku testów uporałem się z drobnymi błędami jakie kiedyś popełniałem głównie w torze jazdy. Poza tym zachowałem zimną głowę, bo po ogromnym głodzie szybkiej jazdy zachowałem spokój i tak jak sobie założyłem tak zrobiłem, a więc zarówno na tych nazwijmy je pseudo testach jak i rewelacyjnie zorganizowanym rajdzie stopniowo przyspieszałem ucząc się opony i auta. To dobry prognostyk na przyszłość. Wiem, że jesteśmy w stanie szybko podróżować i walczyć lecz tym razem nie było nam to dane. Nie załamuję się, przeciwnie.<br />
Jeszcze raz chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do naszego startu. Ktoś kiedyś powiedział, że wiecznie komuś dziękuję, ale taki już jestem. Dla mnie to niesamowite, że aż tylu ludzi jest za mną. Już wiele lat staram się o starty, więc pomoc nawet najmniejsza lub choćby dobre słowo dla mnie jest piekielnie ważne. To daje kopa do dalszej walki!</p>
<p>Nasz start nie był by możliwy bez naszych sponsorów:<br />
<font color="red"><strong><a href="http://www.idealhouse.pl/">Ideal House</a>, <a href="http://www.brazenhead.com">The Brazen Head</a>, <a href="http://www.thefoggydew.ie/">Foggy Dew</a>, <a href="http://www.twojenaszywki.pl/">Trolmech</a>, <a href="http://www.volmax.com.pl/">Volmax</a>, Ecu-Tech, <a href="http://www.bigsystem.pl/">BiGsystem</a>, <a href="http://www.willarozawiatrow.com/">Róza wiatrów-Sobieszów</a>, Tornar Polska, <a href="http://www.oponynowak.pl/">Opony Nowak</a>, <a href="http://www.wdevolution.com.pl/">WD Evolution</a>, Bartex.</strong></font> Bardzo dziękuję za wsparcie i nieskromnie dodam, że liczę na jeszcze. <strong>Kibicom dziękuję za absolutnie zjawiskowy doping. Jeszcze wszystko przed nami!!!</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chudzinski.eu/2010/08/31/po-rajdzie-karkonoskim-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>25 Rajd Karkonoski</title>
		<link>http://chudzinski.eu/2010/08/23/25-rajd-karkonoski/</link>
		<comments>http://chudzinski.eu/2010/08/23/25-rajd-karkonoski/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Aug 2010 20:47:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>chudy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Friends Group]]></category>
		<category><![CDATA[Rajdy]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chudzinski.eu/2010/08/23/25-rajd-karkonoski/</guid>
		<description><![CDATA[Po dwuletniej przerwie w startach w pełni nadziei i głodu rajdowego staniemy na starcie do jubileuszowego 25-tego Dark Dog Rajdu Karkonoskiego.Poświęcenie ubiegłego roku dało możliwość zmiany auta. Jestem bardzo rad, że będę miał do dyspozycji nowy samochód. Jest to Honda Civic TypeR, który to jest znakomitą bronią w Rajdowym Pucharze Polski. Nie mniej jednak pomimo, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a rel="attachment wp-att-168" href="http://chudzinski.eu/2010/08/23/25-rajd-karkonoski/attachment/168/"><img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2010/08/karkonoski_2010.jpg" alt="" align="left" /></a>Po dwuletniej przerwie w startach w pełni nadziei i głodu rajdowego staniemy na starcie do jubileuszowego <a href="http://www.rajdkarkonoski.pl/">25-tego Dark Dog Rajdu Karkonoskiego</a><strong>.</strong>Poświęcenie ubiegłego roku dało możliwość zmiany auta. Jestem bardzo rad, że będę miał do dyspozycji nowy samochód. Jest to <strong>Honda Civic TypeR</strong>, który to jest znakomitą bronią w Rajdowym Pucharze Polski. Nie mniej jednak pomimo, że zgłaszamy się w grupie A auto na dzień dzisiejszy kompletnie nie ma z tą grupą nic wspólnego poza rozwiązaniami wynikającymi z homologacji rajdowej choćby układem hamulcowym. <span id="more-167"></span>Jeśli chodzi o silnik to jest on absolutnie seryjny wraz z komputerem. Jedyna zmiana to dolot powietrza. Nie mniej jednak nie narzekam, przeciwnie. Jeśli chodzi o moją formę to przypuszczam, że nie jest wysoka z uwagi na fakt, że od 2 lat nie startowałem, ba w tym czasie nie miałem nawet okazji szybko pojeździć. Nawet z łezką w oku muszę stwierdzić, że pomimo pięknych warunków zimowych jakie mieliśmy w kraju ja przejechałem jedynie kilka kilometrów po śniegu. Dodam, że jazda po śniegu jest fantastyczną szkołą, w której byłem nieobecny. Dlatego też cała konkurencja ma nad nami ogromny handycap lecz pomimo to nie poddam się bez walki. Startując w rajdach liczy się nie sama obecność na odcinkach lecz walka o najwyższe lokaty. Na pewno pojadę możliwie szybko na ile potrafię lecz nie mogę podejmować ryzyka, gdyż jest to debiut naszej Hani (auta). Było by niewybaczalnym grzechem ją pokaleczyć choćby z uwagi na szacunek dla wszystkich ludzi którzy przyczynili się do jej budowy z Hipkiem na czele. Osobiście uważam się za notorycznego debiutanta, więc proszę wszystkich o wyrozumiałość i nie oczekujcie ode mnie od razu wygranej. Należy być obiektywnym, więc nalegam o sceptyzm. Myślę, że to nie jest jeszcze etap kiedy mogę podejmować ryzyko i iść przysłowiową pełną dzidą. Nie mniej jednak jak wspomniałem nie startuję po to by mieć jedynie fajne fotki z rajdu lecz po to by walczyć o najwyższe lokaty. Zatem muszę znaleźć kompromis pomiędzy szybką, a ostrożną jazdą. Nie chciałbym aby ktokolwiek odebrał to jako tłumaczenie się jeszcze przed startem. Przeciwnie zdaję sobie sprawę z miejsca, w którym się obecnie znajduję. Dla mnie każdy start jest ogromnym wydarzeniem i podchodzę do niego niezwykle poważnie. Liczę po cichu, że uda nam się pokazać z dobrej strony o co będę z pewnością zabiegał. Zdaję sobie sprawę, że wielu kibiców będzie specjalnie czekało na nasz przejazd i nie ukrywam, że z tym towarzyszy mi ogromny stres, ale jest to wpisane w tą dyscyplinę sportu. Liczę na gorący, żywiołowy doping i wierzę, że ta energia doda nam skrzydeł. O starty w tym sporcie zabiegam ponad 15 lat i ten czas nauczył mnie przede wszystkim pokory. Jednak udało mi się skupić wokół siebie wielu fantastycznych ludzi. Wiem, że to jest moja największa nagroda w kontekście mojej walki o starty. Dla mnie jest to arcyistotne, że wielu wręcz bardzo wielu ludzi jest ze mną, wierzy we mnie, pomagają i dopingują. W dobie dzisiejszej rzeczywistości jest to fenomen i zjawiskowa sytuacja. Są jednak ludzie którzy bezinteresownie wyciągają pomocną dłoń. Jestem absolutnie pod ogromnym wrażeniem &#8220;Team spirytu&#8221; jaki panuje w naszym gronie. Uważam, że fakt startu w tym rajdzie jest w wielkim stopniu zasługą tych ludzi. Dlatego też ten sukces jakim jest nasz udział w tym rajdzie ma wielu ojców. To Wy dajecie mi motywację. Każda pomoc nawet najmniejszą dla mnie osobiście jest gigantyczna. To Wy jesteście dla mnie wodą na młyn i to Wy jesteście paliwem w tej machinie. Cieszę się niezmiernie, że <a href="http://chudzinski.eu/friends-group/">Chudziński Friends Group</a> to ludzie o wielkim sercu, pasji i to jest absolutnie najważniejszy element mojej walki.</p>
<p>Na prawy fotel wraca <a href="http://oktawian.com/">Oktawian Sokołowski</a>. Z Oktanem jechaliśmy już dwa rajdy, w których doskonale się spisał ponadto szybko się wpisał w nasze grono. Proszę zatem o wyrozumiałość.</p>
<p>Chciałbym jeszcze raz podziękować za pomoc, z którą wciąż się spotykam. Wielu z Was ją oferuje. Uważam, że wspólnie jesteśmy w stanie zrobić wiele i nie jeden sukces przed nami! Dodatkowo każdy sukces jest naszym wspólnym, bo ja jestem tu tylko kierowcą. Każdy najmniejszy element rajdowej układanki jest najważniejszy i każdy z nas jest na równi ważną osobą co zawsze staram się podkreślać. Liczę, że wspólnie czerpiemy z tego niezapomniane emocje, a atmosfera jaka panuje w naszej grupie jest niemal kosmiczna. Celem końca chciałbym złożyć na ręce <strong>Hipka i Jego Taty </strong>ogromne wyrazy wdzięczności, bo pracę jaką wykonali przy budowie auta jest ogromna, wręcz heroiczna. Wszystkim którzy przyczynili się do kolejnego progresu mojej osoby dziękuję i powiem krótko&#8230;<strong>kocham Was! </strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chudzinski.eu/2010/08/23/25-rajd-karkonoski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po Rajdzie Lausitz</title>
		<link>http://chudzinski.eu/2008/10/28/po-rajdzie-lausitz/</link>
		<comments>http://chudzinski.eu/2008/10/28/po-rajdzie-lausitz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 28 Oct 2008 19:05:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>chudy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Rajdy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chudzinski.eu/2008/10/28/po-rajdzie-lausitz/</guid>
		<description><![CDATA[Przygotowania do rajdu przebiegały nad wyraz spokojnie, do czasu testów, na których nieco uszkodziłem auto. Najważniejsze jednak, że mechanicy zdążyli naprawić auto na czas lecz nie obyło się bez stresujących sytuacji. Dodatkowo na kilka dni przed rajdem etatowy pilot poinformował mnie, iż nie jest w stanie wystartować w tym rajdzie. Szczęśliwie znaleźliśmy zastępstwo i Bartek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2008/10/lausitzcpu.jpg"><img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2008/10/lausitzcpu.jpg" align="left" /></a>Przygotowania do rajdu przebiegały nad wyraz spokojnie, do czasu testów, na których nieco uszkodziłem auto. Najważniejsze jednak, że mechanicy zdążyli naprawić auto na czas lecz nie obyło się bez stresujących sytuacji. Dodatkowo na kilka dni przed rajdem etatowy pilot poinformował mnie, iż nie jest w stanie wystartować w tym rajdzie. Szczęśliwie znaleźliśmy zastępstwo i Bartek Nykiel chętnie usiadł na gorącym fotelu. <span id="more-142"></span>Bartkowi należą się wielkie brawa, że tak z partyzanta dołączył do nas.<br />
<img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2008/10/lausitz2008_1.jpg" /><br />
Rajd przebiegał po szutrowej nawierzchni, a więc mojej ulubionej. Nastawienie do rajdu miałem bojowe, jednak musiałem być na mecie, ponieważ awaria na Rajdzie Karkonoskim odebrała nam cenne punkty. Ogromnie zależało mi na zdobyciu jakiegoś tytułu w Lausitz Cup, wszak jest to międzynarodowy cykl. Dlatego czasem musiałem szanować auto i nie mogłem sobie pozwolić skakać na każdej hopie. Niestety dla mnie na największej hopie przygotowanej przez organizatora musiałem utrzymać swoje zapędy na wodzy i zachować zimną krew. Zapewne wielu z Was przecierało w tym miejscu oczy widząc mnie nieszybującego tak jak zwykle to czyniłem. Jednak był to ostatni odcinek, więc wybaczcie, ale meta była blisko.  Tym bardziej, że na tym odcinku przed rokiem pogrzebałem szanse na zwycięstwo i spadłem na drugą pozycję.<br />
<img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2008/10/lausitz2008_2.jpg" /><br />
Po przejeździe przez tzw. watersplash awarii uległy hamulce, które zupełnie straciłem. Przewód hamulcowy urwał się pod wpływem ogromnej siły uderzającej wody. Nawet hamulec ręczny odmówił współpracy. Bartek dyktował wszystkie ostre zakręty z ogromnym wyprzedzeniem abyśmy zdołali zwolnić. Niemniej jednak udało się osiągnąć metę wygrywając klasę. Prawdą jest, iż konkurencja pomogła, bo wielu z nich miało awarie. Jednak na Karkonoskim my również je mieliśmy. Taki to jest sport. A taktyka szybkiej i czystej jazdy bez nadmiernego podejmowania ryzyka przyniosła wymierne korzyści.<br />
<img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2008/10/lausitz2008_3.jpg" /><br />
Jeśli chodzi o uzyskiwane czasy to powiem szczerze, że nie byłem zachwycony, a wręcz przeciwnie.  Już po nocnym odcinku będącym pierwszym w rajdzie zorientowałem się, że nie będzie łatwo. Konkurencja ostro naciskała. Jednak zauważyłem pewną prawidłowość. Otóż im odcinek był szybszy, a więc miał sporo prostych fragmentów robiliśmy słabsze czasy. Natomiast im odcinek był bardziej kręty nasze czasy były proporcjonalne do charakterystyki drogi, a więc czasy były nieco lepsze. Zatem oznacza to, że naszym autem ciężko konkurować gdyż jest po prostu zawolny i nie rozpędzał się tak jakbyśmy sobie tego życzyli. Na tych długich fragmentach zbyt sporo traciliśmy, a przecież pedał gazu niemal zespawałem z podłogą.<br />
<img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2008/10/lausitz2008_4.jpg" /><br />
Z wielkim optymizmem patrzę w przyszłość jeśli chodzi o moją jazdę. Tak naprawdę to zupełnie nie trenuję, nie startuję wiele, a mimo to nie odbiegam tak daleko od konkurencji….mam nadzieje zdobyć mocniejszy samochód i kto wie, może zamieszali byśmy nieco. Jednak z drugiej strony nie topie się w samozachwycie, bo jeszcze wiele braków dostrzegam w swojej jeździe. Dlatego staram się być obiektywny w tym co robię.<br />
Tak czy inaczej ogromnie się cieszę, że udało się wywalczyć pierwsze miejsce w klasie oraz zdobyć tytuł mistrza w Lausitz Cup. Wiele lat na to czekałem. Podczas tych wszystkich rajdów borykaliśmy się z awariami, wszelkiego pokroju problemami formalnymi oraz na pierwszej eliminacji z małym wypadkiem, który uniemożliwił nam ostrą jazdę. Niemniej jednak dało nam to kolejne doświadczenia i wielką szkołę na przyszłość. Z wielu stresujących i nerwowych sytuacji wychodziliśmy obronną ręką i dopinaliśmy na ostatnią chwilę wszystko na ostatni guzik. Zapewne nie było by to możliwe bez pomocy wielu z Was. Zatem korzystając z okazji chciałbym Wam podziękować. Wy wszyscy, którzy byliście ze mną i wiele pomogliście, przyczyniliście się do tego wyniku!<br />
<img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2008/10/lausitz2008_5.jpg" /><br />
Powinniście tak samo jak ja  traktować ten wynik. Mianowicie jest to również Wasz sukces! Jestem Wam dozgonnie wdzięczny. Mam nadzieję, że i dla Was ten sezon był fajną przygodą i czerpaliście z tego pozytywne emocje. To jest fantastyczne, że wiele osób mi pomaga i wiem, że to Wy jesteście największą nagrodą dla mojej osoby. Jesteście zajebiści i miejmy nadzieję, że jeszcze wspólnie zdobędziemy wiele. Szczególne podziękowania chciałbym złożyć na ręce Pana Adama Muchy, Marcina Muchy oraz Witka Nakonecznego.<br />
Chciałbym, aby ten tytuł w jakiś sposób pozwolił na zdobycie hojnych sponsorów na kolejny sezon. Marzę o regularnych startach, lecz ku temu potrzebujemy finansowego wsparcia. Zatem trzymajcie kciuki!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chudzinski.eu/2008/10/28/po-rajdzie-lausitz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po Rajdzie Karkonoskim</title>
		<link>http://chudzinski.eu/2008/09/07/po-rajdzie-karkonoskim/</link>
		<comments>http://chudzinski.eu/2008/09/07/po-rajdzie-karkonoskim/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Sep 2008 15:10:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>chudy</dc:creator>
				<category><![CDATA[Multimedia]]></category>
		<category><![CDATA[Rajdy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://chudzinski.eu/2008/09/07/po-rajdzie-karkonoskim/</guid>
		<description><![CDATA[Udział w Rajdzie Karkonoskim był dla mnie osobiście niezwykle ważny z uwagi na fakt, iż od najmłodszych lat o nim marzyłem. Przed startem jak i podczas jazdy czułem ogromną presję wszak jadę u siebie. Poza tym wiele lat czekałem na tę chwilę i oto ona nastąpiła. Tuż przed rajdem zmieniłem nieco swoje nastawienie odnośnie jazdy. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="left"><a href="http://chudzinski.eu/2008/09/07/po-rajdzie-karkonoskim/131/" rel="attachment wp-att-131"><img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2008/09/karkonoski_news.jpg" align="left" /></a>Udział w Rajdzie Karkonoskim był dla mnie osobiście niezwykle ważny z uwagi na fakt, iż od najmłodszych lat o nim marzyłem. Przed startem jak i podczas jazdy czułem ogromną presję wszak jadę u siebie. Poza tym wiele lat czekałem na tę chwilę i oto ona nastąpiła.<span id="more-132"></span></p>
<p>Tuż przed rajdem zmieniłem nieco swoje nastawienie odnośnie jazdy. Uprzednio planowałem pojechać max atack, jednak te trasy nie wybaczają błędów, za które tutaj trzeba słono płacić. Dlatego też czysta i dynamiczna jazda jest kluczem do sukcesu i de facto była. Jedynie na odcinku Karpacz planowałem stanowczo przyspieszyć (spadanie od szczytu do Sosnówki).</p>
<p><img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2008/09/rajd_karkonoski_01.jpg" /><br />
Przygotowania do startu przebiegały nad wyraz spokojnie, wszystko niemal zapięte przed czasem, żadnych problemów, aż dziw. Wiem, że skrupulatne eliminowanie błędów przyniosło wymierne efekty. Był czas na skromny, ale jednak trening. Racją jest to, że w moim przypadku powinienem nie wysiadać z auta przez miesiąc, aby nadrobić zaległości wynikające po prostu z braku treningów i rzadkich startów. Badanie techniczne, a raczej kontrolne było dla mnie cholernie stresujące, ponieważ był to mój pierwszy start w kraju, a wiadomo jak u nas się podchodzi do tego. Najmniejsza pierdoła i nie jesteś dopuszczony do startu. Po prostu koszmar, jednak udało się choć kilka poprawek mieliśmy do zrobienia. W końcu udało mi się wyspać przed rajdem, bo zawsze miałem z tym kłopot, ale tak jak wspomniałem wcześniej eliminujemy błędy. Wszystko zagrało jak w zegarku.<br />
<img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2008/09/rajd_karkonoski_02.jpg" /><br />
Pierwszy odcinek spokojnie poza jednym błędem, gdzie nas obróciło i straciliśmy jakieś 10-15 sekund. Na mecie mimo to nasz czas był obiecujący. Drugi OS, którego znajomość dawała spory handycap lecz nie dla nas, bo niewiele o nim wiedziałem. Podczas pokonywania go wyszło szydło z worka i mocno połatana nawierzchnia dała się nam w kość. Co chwila tył naszego auta niespodziewanie podskakiwał na nierównościach, jednak cudem wychodziliśmy z opresji. Uzyskany czas również był zadowalający i uświadczył nas w przekonaniu, że śmiało możemy walczyć o pudło. Tym bardziej, że przed nami mój odcinek Karpacz, a raczej jego druga połowa z szybkim zjazdem do Sosnówki. Poza tym słynna hopa w Karpaczu, która mnie kusiła do skoku, a jak wiecie ja z natury skaczę. Jednak nie tym razem. Ostudziłem swoje emocje i zdusiłem skok, by oszczędzić auto. Meta byłą priorytetem. Tuż za hopą przestał działać interkom, wcześniej silnik zaczął przerywać i nie wchodził na obroty. Aż kilka zakrętów za hopą ukręciła się półoś, która pozbawiła nas dalszej jazdy. Pomyślałem wówczas: Boże nie!!! Jednak nie pomogło. Żal, ból i rozczarowanie tym bardziej na swoim odcinku. Gdybym wiedział to chociaż bym skoczył na hopie po Colinowemu…ehhh<br />
<img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2008/09/rajd_karkonoski_03.jpg" /><br />
Wiem, że to je rally, a więc brutalny sport czego niejednokrotnie uświadczyłem. Tak czy inaczej cieszę się z tego startu. Choćby postępy i unikanie błędów. Z rajdu na rajd jest ich mniej, co mnie bardzo cieszy. Kolejną in plus rzeczą jest to, iż wytrzymałem ciśnienie jakie towarzyszyło mi podczas tego rajdu i zachowałem zimną krew nie podpalając się. Szkoda straconych punktów do Lausitz Cup, tym bardziej boli, że nastąpiło to nie z winy uszczelki pomiędzy kierownicą, a fotelem.<br />
Jeśli chodzi o organizację jak i trasę to były fantastyczne. Wszyscy tworzący ten jakże wspaniały spektakl zasługują na laury. Wygranym w tym rajdzie powinien poczuć się organizator. Chylę czoła przed wszystkimi, którzy przyczynili się przy organizacji rajdu. Przytoczę słowa jednego kierowcy: my zawodnicy poczuliśmy się w końcu potrzebni w rajdzie…!!!<br />
<img src="http://chudzinski.eu/wp-content/uploads/2008/09/rajd_karkonoski_04.jpg" /><br />
Chciałbym tradycyjnie złożyć wyrazy wdzięczności swoim Przyjaciołom, których pomoc jest bezcenna.  Także Witkowi za wykazanie się odwagą i zaufaniem mojej osobie podczas zapoznania z trasą, gdyż użyczył mi swój samochód. Także moim sponsorom firmą <strong>Trans-com, Skidoo </strong>oraz<strong> Alkatech</strong> należą się słowa wdzięczności za wsparcie.<br />
Wszystkim kibicom chciałbym równie gorąco podziękować za okazywaną naszej załodze sympatię. Jesteście zajebiści!!!</p>
<h2> <a href="http://chudzinski.eu/multimedia/galeria-rajdow/rajd-karkonoski-2008/">Zobacz zdjęcia z tego wydarzenia !</a></h2>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://chudzinski.eu/2008/09/07/po-rajdzie-karkonoskim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

